węgiel drzewny
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
węgiel drzewny
pamiętam że kiedys ktoś pisał na forum że węgiel drzewny robi sam, tylko nie pamietam kto to był... :-/ W każdym razie, zna ktoś dobry przepis na niewielkie ilości, na własne potrzeby
;-)
Pozwólcie, że odkopie temat...
Karend możesz zrobić taki tutorial tutaj bo może się gdzieś zagubić a nie chciał bym tego bo naprawę wyszło Ci wspaniale. Jeśli chodzi o ilość to proporcjonalnie u mnie wyszło podobnie ( w zwykłej beczce ale trzeba by ją było ulepszyć) z pewnością mniej, ale moja metoda była niedoskonała ;]
Również Arek dał byś swój wypiek tutaj w Tutorialu ;] na pewno by się przydał ;] ( ja postaram się może też coś sklecić hehe ale raczej nie w najbliższym czasie...
Karend możesz zrobić taki tutorial tutaj bo może się gdzieś zagubić a nie chciał bym tego bo naprawę wyszło Ci wspaniale. Jeśli chodzi o ilość to proporcjonalnie u mnie wyszło podobnie ( w zwykłej beczce ale trzeba by ją było ulepszyć) z pewnością mniej, ale moja metoda była niedoskonała ;]
Również Arek dał byś swój wypiek tutaj w Tutorialu ;] na pewno by się przydał ;] ( ja postaram się może też coś sklecić hehe ale raczej nie w najbliższym czasie...
Od razu mówie, że to nie ja wypalałem węgiel.
Zaczne od tego, że jak to w niedziele ide do lasu, i poszłem do takich opuszczonych domów, patrze, a tam za jednym stoi taka beczka, jak niżej na zdjęciu.
Podchodze dotykam, troche ciepła, otworzyłem, pełno popiołu, jakby wypalony węgiel taki biały, rozkopuje patykiem, a tam czarny węgiel.
No więc wziąłem i troche hamsko wywaliłem zawartośc tejże beczki na wykładzine, i tak by ktoś wywalił na to.
Jestem pewnien, że to wypalanie węgla, bo po wywaleniu gdzieniegdzie sie jeszcze dymiło, i było kilka gałązek niewypalonych.
Lecz nie moge zrozumiec jak to ktoś zrobił, bo ani w beczce, ani w pokrywie nie ma żadnych otworów dla powietrza, więc jak mogło wyjśc tyle węgla(węgla było po samiutki brzeg-stykał się z pokrywką)
Pokrywka nie była niczym uszczelniona, po prostu sobie stało - na początku myślałem, że to parnik.


Zaczne od tego, że jak to w niedziele ide do lasu, i poszłem do takich opuszczonych domów, patrze, a tam za jednym stoi taka beczka, jak niżej na zdjęciu.
Podchodze dotykam, troche ciepła, otworzyłem, pełno popiołu, jakby wypalony węgiel taki biały, rozkopuje patykiem, a tam czarny węgiel.
No więc wziąłem i troche hamsko wywaliłem zawartośc tejże beczki na wykładzine, i tak by ktoś wywalił na to.
Jestem pewnien, że to wypalanie węgla, bo po wywaleniu gdzieniegdzie sie jeszcze dymiło, i było kilka gałązek niewypalonych.
Lecz nie moge zrozumiec jak to ktoś zrobił, bo ani w beczce, ani w pokrywie nie ma żadnych otworów dla powietrza, więc jak mogło wyjśc tyle węgla(węgla było po samiutki brzeg-stykał się z pokrywką)
Pokrywka nie była niczym uszczelniona, po prostu sobie stało - na początku myślałem, że to parnik.


Robi się również takie coś nad ognikiem... Drewno pod wpływem ciepła się samo zapala i wypala do uzyskania węgla. Pojemnik nie musi mieć dopływu powietrza( wręcz nie powinien w takiej sytuacji)
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2010, 07:56 przez Matthan, łącznie zmieniany 1 raz.