Hartowanie blach
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
No nie jest najlepiej odpuszczać ciepłem wtórnym, tylko najwygodniej.
Rzeczywiście z tego co mi wiadomo to lepiej potrzymać przez tą godzinke-dwie, niż nagrzać i prawie od razu schłodzić, bo naprężenia mają więcej czasu na "rozejście się" nazwijmy to. Przynajmniej w nożach, choć hartowanie zawsze wygląda podobnie.
No i odpuszczanie nie dłużej niż 2h po hartowaniu.
Rzeczywiście z tego co mi wiadomo to lepiej potrzymać przez tą godzinke-dwie, niż nagrzać i prawie od razu schłodzić, bo naprężenia mają więcej czasu na "rozejście się" nazwijmy to. Przynajmniej w nożach, choć hartowanie zawsze wygląda podobnie.
No i odpuszczanie nie dłużej niż 2h po hartowaniu.
każda stal ma określone warunki hartowania i odpuszczania. wystarczy poszukać
"hartowanie TAK temp. 820 - 860 [°C]
odpuszczanie TAK temp. 550 - 660 [°C]"
http://www.multistal.pl/go.live.php/PL-H64/4510530.html
jak widać nawet wyżej się odpuszcza. dla niektórych stali (szczególnie narzędziowych) odpuszczanie prowadzi się właśnie w zwykłym piekarniku. niestety tutaj potrzebny będzie bardziej specjalistyczny sprzęt. niestety nie wiem jaką twardość osiąga ta stal po hartowaniu i odpuszczaniu. generalnie im wyżej odpuszczane rym bardziej udarne ale i miękkie. trzeba by znaleźć jakiś złoty środek
PS. jeszcze jedna rzecz. podobno pięknie wyprofilowane i dopracowane blaszki mają tendencję do wyginania się po hartowaniu.
"hartowanie TAK temp. 820 - 860 [°C]
odpuszczanie TAK temp. 550 - 660 [°C]"
http://www.multistal.pl/go.live.php/PL-H64/4510530.html
jak widać nawet wyżej się odpuszcza. dla niektórych stali (szczególnie narzędziowych) odpuszczanie prowadzi się właśnie w zwykłym piekarniku. niestety tutaj potrzebny będzie bardziej specjalistyczny sprzęt. niestety nie wiem jaką twardość osiąga ta stal po hartowaniu i odpuszczaniu. generalnie im wyżej odpuszczane rym bardziej udarne ale i miękkie. trzeba by znaleźć jakiś złoty środek
PS. jeszcze jedna rzecz. podobno pięknie wyprofilowane i dopracowane blaszki mają tendencję do wyginania się po hartowaniu.
Nie po hartowaniu, a w trakcie rozgrzewania
Dany element nalezy rozgrzać do temp 875-6 stopni (kolor jano pomarańczowy).
Nastęnie schłodzić np. w oleju (podobno mozna tez jako chłodziwa urzyć jakiejś pochodnej glikolu).
To podczas nagrzewania zwykle następuje odkształcenie elementu.
Nie ma problemu z małymi rzeczami jak cześci rekawic, zbrojników, za to kolanka z liściem, bigwanty i kirysy to strasznie trudna sprawa.
Dany element nalezy rozgrzać do temp 875-6 stopni (kolor jano pomarańczowy).
Nastęnie schłodzić np. w oleju (podobno mozna tez jako chłodziwa urzyć jakiejś pochodnej glikolu).
To podczas nagrzewania zwykle następuje odkształcenie elementu.
Nie ma problemu z małymi rzeczami jak cześci rekawic, zbrojników, za to kolanka z liściem, bigwanty i kirysy to strasznie trudna sprawa.
Jeśli odkształcenia powstają w czasie grzania to raczej przyczyną jest nierównomierne nagrzewanie.Ja nie mam doświadczenia z blachami ale po hartowaniu miecza żeby się nie krzywił należy go ścisnąć między np grubymi płaskownikami, żeby go ustabilizować w odpowiedniej pozycji taką stabilizację zapewniają też wióry.Samo hartowanie można też robić w 2 fazach -najpierw szybkie chłodzenie w oleju a potem w strumieniu powietrza.
Dobrze opisał to Melon na knives .
Dobrze opisał to Melon na knives .
u nas problem wygląda trochę inaczej.
Korzystam z profesjonalnego pieca hartowniczego więc o nierównomiernym grzaniu raczej nie ma mowy.
Dla nas problemem jest grubość materiału z jakiego wykonujemy zbroje, oraz kształt.
Np Kirys wykonany z blachy 1 mm gnie się pod wpływem własnego cięzaru. Cięzko go ustabilizować w jakikolwiek sposób.
Korzystam z profesjonalnego pieca hartowniczego więc o nierównomiernym grzaniu raczej nie ma mowy.
Dla nas problemem jest grubość materiału z jakiego wykonujemy zbroje, oraz kształt.
Np Kirys wykonany z blachy 1 mm gnie się pod wpływem własnego cięzaru. Cięzko go ustabilizować w jakikolwiek sposób.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Zadałem konkretne pytania praktyczne, a Wy się rozpisujecie na całą stronę w teoriach, i to niezwiązanych z tym, o co pytałem 
Powtórzę więc:
1. Czy da się skutecznie odpuścić element przez podgrzanie go do temperatury odpuszczania BEZ dłuższego przetrzymywania w tej temperaturze? (Palnikiem lub w palenisku?)
2. Czy ktoś z Was próbował metody hartowanie w oleju/odpuszczanie w piekarniku w przypadku elementów zbroi? Jeśli tak, czy to się sprawdza?
Dla jasności - chodzi mi o elementy małe, części rękawic itp.
Powtórzę więc:
1. Czy da się skutecznie odpuścić element przez podgrzanie go do temperatury odpuszczania BEZ dłuższego przetrzymywania w tej temperaturze? (Palnikiem lub w palenisku?)
2. Czy ktoś z Was próbował metody hartowanie w oleju/odpuszczanie w piekarniku w przypadku elementów zbroi? Jeśli tak, czy to się sprawdza?
Dla jasności - chodzi mi o elementy małe, części rękawic itp.
Moje doświadczenie w hartowaniu metodami domowymi jest słabe, ale może akurat coś podpowie:)
Hartowałem głównie łokcie - grzanie i schłodzenie to nie problem, uzyskanie kruchości jest proste. Odpuszczenie palnikiem nie wyszło. Próbowałem też zastosować chłopską metodę: zagrzać, chłodzić przez ok. 2 sekundy i pozostawić do swobodnego wystygnięcia. kruche już nie było, ale mam wątpliwości co do skuteczności tej metody.
Palnik powinien dać radę, jeśli element będzie w zamknięciu (metalowe pudełko?), pozostaje tylko kwestia uzyskania odpowiedniej temperatury wewnątrz pudełka i utrzymania jej na stałym poziomie.
Hartowałem głównie łokcie - grzanie i schłodzenie to nie problem, uzyskanie kruchości jest proste. Odpuszczenie palnikiem nie wyszło. Próbowałem też zastosować chłopską metodę: zagrzać, chłodzić przez ok. 2 sekundy i pozostawić do swobodnego wystygnięcia. kruche już nie było, ale mam wątpliwości co do skuteczności tej metody.
Palnik powinien dać radę, jeśli element będzie w zamknięciu (metalowe pudełko?), pozostaje tylko kwestia uzyskania odpowiedniej temperatury wewnątrz pudełka i utrzymania jej na stałym poziomie.
Może odpuszczanie na olej (metoda z warsztatu gdzie praktykowałem)
Przy narzędziach mi wychodzi, wiec może da się z blachą
Temperatura zapłonu oleju to jakieś 350-400 stopni
Jak hartuje narzędzia to na magnez i kolor, a odpuszczam na olej, tzn. upaćkany detal w oleju (po hartowaniu) kładę nad paleniskiem i czekam jak się zacznie palić (po wyjęciu z ognia nie gaśnie, nadal płonie), wtedy odkładam do swobodnego ostygnięcia (często sprawdzam, aby nie przegrzać).
Większość młotków, przecinaków itd. Mam w ten sposób zrobione
Pozdrawiam
Bey
Przy narzędziach mi wychodzi, wiec może da się z blachą
Temperatura zapłonu oleju to jakieś 350-400 stopni
Jak hartuje narzędzia to na magnez i kolor, a odpuszczam na olej, tzn. upaćkany detal w oleju (po hartowaniu) kładę nad paleniskiem i czekam jak się zacznie palić (po wyjęciu z ognia nie gaśnie, nadal płonie), wtedy odkładam do swobodnego ostygnięcia (często sprawdzam, aby nie przegrzać).
Większość młotków, przecinaków itd. Mam w ten sposób zrobione
Pozdrawiam
Bey
Lepsze jest wrogiem dobrego
Małe elementy hartowałem samodzielnie w oleju. Problem jest z odpuszczaniem.
Ja najcześciej odpuszczam w ten sposób ze ogrzewam do temperatury około 350-400 stopni, następnie zasypuję zaprawą szamotową i ogrzewam jeszcze jakiś czas.
Nie sprawdzałem nigdy twardośći po hartowaniu, ale jeszcze nigdy nic mi nie popękało.
Ja najcześciej odpuszczam w ten sposób ze ogrzewam do temperatury około 350-400 stopni, następnie zasypuję zaprawą szamotową i ogrzewam jeszcze jakiś czas.
Nie sprawdzałem nigdy twardośći po hartowaniu, ale jeszcze nigdy nic mi nie popękało.