Miecze średniowiecza
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Miecze średniowiecza
http://anglosaxondiscovery.ashmolean.or ... about.html#
podstawy
http://archeowiesci.wordpress.com/2009/ ... ria-zdjec/
dokładniejsze zdjęcia motywów do rekonstrukcji
http://znaleziska.org/wiki/index.php?ti ... oria:Miecz
można znaleźć coś też
podstawy
http://archeowiesci.wordpress.com/2009/ ... ria-zdjec/
dokładniejsze zdjęcia motywów do rekonstrukcji
http://znaleziska.org/wiki/index.php?ti ... oria:Miecz
można znaleźć coś też
Ostatnio zmieniony 27 sty 2011, 14:26 przez Marek, łącznie zmieniany 2 razy.
Trochę mi się wydaję że nazwa anglo saskie trochę mało pasuje. W wiekach wcześniejszych plemiona sasów używały seaxów, rzadziej mieczy o oprawie zbliżonej do spathy ( pierwszy link pasuje) Miecze już częściej można było spotkać na terenach królestwa Franków.
Ogólnie dużo więcej znalezisk jest z wieków późniejszych i są to miecze normańskie lub jak kto woli ,,wikińskie'' z metalową oprawą.
Ogólnie dużo więcej znalezisk jest z wieków późniejszych i są to miecze normańskie lub jak kto woli ,,wikińskie'' z metalową oprawą.
Myśl i Pamięć
- marcinello
- Posty: 397
- Rejestracja: 10 sty 2010, 18:36
- Lokalizacja: Tarnów/Zabłędza
- Kontakt:
- marcinello
- Posty: 397
- Rejestracja: 10 sty 2010, 18:36
- Lokalizacja: Tarnów/Zabłędza
- Kontakt:
To może ja podzielę się tym co przeczytałem w książce M. Bogackiego, Broń wojsk polskich w okresie średniowiecza. Autor pisze na stronach 35-40 iż w okresie VIII-IX wiek używano mieczy tzw. Karolińskich o stałej szerokości głowni które wykształciły się ze spathy i nadawały się głównie do cięć. Natomiast w okresie IX-X wieku pojawiły się miecze tzw. normańskie które miały głownie zwężającą się ku końcowi i mogły posłużyć także do pchnięć(sztychów).
A jeszcze tak ze słyszenia bodajże z zajęć z techniki wojskowej przypomina mi się że miecze o zwężającej się głowni powstały w odpowiedzi na lepsze opancerzenia wojowników-kolczugi. Nie dało się ich przeciąć ale pchnięcie mogło spowodować ich rozerwanie.
A jeszcze tak ze słyszenia bodajże z zajęć z techniki wojskowej przypomina mi się że miecze o zwężającej się głowni powstały w odpowiedzi na lepsze opancerzenia wojowników-kolczugi. Nie dało się ich przeciąć ale pchnięcie mogło spowodować ich rozerwanie.
- ADALBERTUS
- Posty: 128
- Rejestracja: 03 mar 2010, 23:01
- Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
- Kontakt:
Witam
Pokłony
ADALBERTUS
Czy masz na myśli replikę miecza historycznego, czy współczesny "wyrób mieczopodobny" służący do turniejowej rąbaniny ?marcinello pisze:a ja mam takie małe pytanie.
czy prawidłowo wykonana głownia powinna się zwężać na grubości idąc od jelca po sztych?czy ma mieć taką samą grubość na całej długości?
Pokłony
ADALBERTUS
"Quidquid agis, prudenter agas et respice finem"
- marcinello
- Posty: 397
- Rejestracja: 10 sty 2010, 18:36
- Lokalizacja: Tarnów/Zabłędza
- Kontakt:
- ADALBERTUS
- Posty: 128
- Rejestracja: 03 mar 2010, 23:01
- Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
- Kontakt:
Witam
wyobraź sobie, że bierzesz do ręki dobry miecz i go wyginasz, albo uderzasz nim (płazem) o pieniek. Jak zachowa się głownia równa na całej długości a jak wycieniana ku sztychowi ?
Dawni kowale nie byli nieokrzesanymi pierwotniakami tylko ludźmi myślącymi, więc konstruowali broń najlepszą z możliwych. Miecz (szabla itp) miał grubość 6~10 mm przy jelcu i wycieniał się na minimum ku sztychowi. W praktyce nawet do 3 mm. Podobnie jego szerokość. Wyjątkowo, naprawdę WYJĄTKOWO spotykało się koromysła o jednakowej szerokości (miecze katowskie). Dodawanie ciężaru przy końcu miecza mijało się z celem, bo zmniejszało jego zwrotność. Stosowano coś takiego w szablach (poszerzone pióro z młotkiem w Batorówkach), ale szabla z założenia cięła a nie rąbała. Jestem nawet skłonny przypuszczać, że żaden miecz nie służył do rąbania twardych materiałów (jak siekiera), bo kłóci się to z budową rękojeści. Co się stanie, jeśli półtorakiem z ciężką głowicą walniemy tak od serca w pieniek ? Półtorak zamieni się w dwa półtoraki. Niekompletne. Co się stanie, jeśli jedynką o lekkiej (pustej w środku !) głowicy walniemy przeciwnika w hełm albo w przeszywnicę ? Nic. Szkoda zachodu. A co będzie, jeśli zamiast go walić po prostu zrobimy pchnięcie (kończysty półtorak) albo cięcie na twarz lub klatkę piersiową samym wierzchołkiem sztychu (jedynka Xw.) - koniec pieśni, przeciwnik będzie wykończony.
Dlatego miecz był i musiał być przede wszystkim zwrotny. Powinien mieć środek ciężkości blisko jelca i to nie przez dodawanie monstrualnej głowicy, ale przez ujmowanie ciężaru głowni. Oczywiście, zawsze były jakieś wyjątki, przypadki szczególne i udane (lub nie) eksperymenty, więc można znaleźć miecz o innych proporcjach. Ale są to tylko wyjątki.
Przy okazji. W zamkowej zbrojowni na Wawelu najcięższy miecz bojowy waży 2.25 kg i ma 175 cm długości. Przy jelcu ma 10 czy 12 mm, przy sztychu (10 cm) ma 4 mm. Jest to 2-ręczny wielki miecz piechoty. Były one używane raptem 50 lat. Dane podaję z pamięci, więc mogę się trochę mylić.
Pokłony
Adalbertus
wyobraź sobie, że bierzesz do ręki dobry miecz i go wyginasz, albo uderzasz nim (płazem) o pieniek. Jak zachowa się głownia równa na całej długości a jak wycieniana ku sztychowi ?
Dawni kowale nie byli nieokrzesanymi pierwotniakami tylko ludźmi myślącymi, więc konstruowali broń najlepszą z możliwych. Miecz (szabla itp) miał grubość 6~10 mm przy jelcu i wycieniał się na minimum ku sztychowi. W praktyce nawet do 3 mm. Podobnie jego szerokość. Wyjątkowo, naprawdę WYJĄTKOWO spotykało się koromysła o jednakowej szerokości (miecze katowskie). Dodawanie ciężaru przy końcu miecza mijało się z celem, bo zmniejszało jego zwrotność. Stosowano coś takiego w szablach (poszerzone pióro z młotkiem w Batorówkach), ale szabla z założenia cięła a nie rąbała. Jestem nawet skłonny przypuszczać, że żaden miecz nie służył do rąbania twardych materiałów (jak siekiera), bo kłóci się to z budową rękojeści. Co się stanie, jeśli półtorakiem z ciężką głowicą walniemy tak od serca w pieniek ? Półtorak zamieni się w dwa półtoraki. Niekompletne. Co się stanie, jeśli jedynką o lekkiej (pustej w środku !) głowicy walniemy przeciwnika w hełm albo w przeszywnicę ? Nic. Szkoda zachodu. A co będzie, jeśli zamiast go walić po prostu zrobimy pchnięcie (kończysty półtorak) albo cięcie na twarz lub klatkę piersiową samym wierzchołkiem sztychu (jedynka Xw.) - koniec pieśni, przeciwnik będzie wykończony.
Dlatego miecz był i musiał być przede wszystkim zwrotny. Powinien mieć środek ciężkości blisko jelca i to nie przez dodawanie monstrualnej głowicy, ale przez ujmowanie ciężaru głowni. Oczywiście, zawsze były jakieś wyjątki, przypadki szczególne i udane (lub nie) eksperymenty, więc można znaleźć miecz o innych proporcjach. Ale są to tylko wyjątki.
Przy okazji. W zamkowej zbrojowni na Wawelu najcięższy miecz bojowy waży 2.25 kg i ma 175 cm długości. Przy jelcu ma 10 czy 12 mm, przy sztychu (10 cm) ma 4 mm. Jest to 2-ręczny wielki miecz piechoty. Były one używane raptem 50 lat. Dane podaję z pamięci, więc mogę się trochę mylić.
Pokłony
Adalbertus
"Quidquid agis, prudenter agas et respice finem"