Bodar też może
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
-
egojack1
-
graffic
Od wczoraj bez prądu, na szczęście agregat uruchamiany co parę godzin pozwala na podtrzymywanie podstawowych funkcji życiowych domostwa;) , a człek spragniony netu jak glizda dżdżu
, chyba coś pomieszałem
, czy nie o kanię chodzi
Rzeczywiście
, nie ryzykowałbym bigosu tą łychą pałaszować, już z grarchy byłby smaczniejszy
Tom, spóźniłeś się
smalczyk poszedł na wypiek kruchych ciasteczek, bo nie masz lepszych nad te
Może w przyszłości ?
To byłoby ciekawe
, najpierw w 1945 r. wieziono woreczek z krużewnicką ziemią na Ziemie Wyzyskane, a potem, po 70-ciu latach, z tejże, smalczyk w słoju z ocean. Historia lubi się powtarzać
Koledzy, co do moich umiejętności, dzięki, ale uwierzcie mi, to co Wy robicie w przysłowiowe 5 sekund mi zajmuje godziny
, choć ma to też wielką zaletę, bo przyjemność trwa dłużej
, co w tym wieku należy bardzo cenić
Szymonie, nie ma co się oglądać, łyżka powinna być zrobiona pierwsza, przed nożem, bo tym drugim zupy nie zjesz, a łyżką chleb posmarujesz
BTW przypomniała mi się pewna historia z carem i Puszkinem w rolach głównych.
Mikołaj I zaprosił Puszkina na uroczysty obiad do Carskiego Sioła. Na początku podano zupę, a car, chcąc zadrwić ze swojego szambelana rzekł:
- Kto nie zje zupy ten kiep.
Oczywiście wszystkim podano łyżki z wyjątkiem Puszkina. Ten nie zastanawiając się wziął "piętkę" chleba, wydłubał środek i spałaszował szybko danie, po czym, żeby nie być dłużnym carowi rzekł:
- Wasza Wysokość, raczej kto nie zje łyżki ten kiep.
Po czym wtrąbił swoją chlebową łychę.
Kończę jak i paliwo w agregacie
Rzeczywiście
Tom, spóźniłeś się
Koledzy, co do moich umiejętności, dzięki, ale uwierzcie mi, to co Wy robicie w przysłowiowe 5 sekund mi zajmuje godziny
Szymonie, nie ma co się oglądać, łyżka powinna być zrobiona pierwsza, przed nożem, bo tym drugim zupy nie zjesz, a łyżką chleb posmarujesz
BTW przypomniała mi się pewna historia z carem i Puszkinem w rolach głównych.
Mikołaj I zaprosił Puszkina na uroczysty obiad do Carskiego Sioła. Na początku podano zupę, a car, chcąc zadrwić ze swojego szambelana rzekł:
- Kto nie zje zupy ten kiep.
Oczywiście wszystkim podano łyżki z wyjątkiem Puszkina. Ten nie zastanawiając się wziął "piętkę" chleba, wydłubał środek i spałaszował szybko danie, po czym, żeby nie być dłużnym carowi rzekł:
- Wasza Wysokość, raczej kto nie zje łyżki ten kiep.
Po czym wtrąbił swoją chlebową łychę.
Kończę jak i paliwo w agregacie
-
graffic