Tanto - nóż japoński

noże, nożyki, nożyczki

Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel

Awatar użytkownika
Nomad
Moderator
Posty: 2263
Rejestracja: 28 sie 2009, 10:34
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nomad » 27 maja 2013, 18:31

Dokładnie, materiału mamy dużo zarówno takiego starszego jak i z hurtowni :)
A kujemy długo :P

Awatar użytkownika
Hiroshi
Posty: 75
Rejestracja: 23 maja 2013, 13:28
Lokalizacja: Podkarpacie

Post autor: Hiroshi » 28 maja 2013, 08:58

Problem polega na tym, że i takiego czasu mi brak. Zostaje mi jednak wciąż zadać pytanie czy któryś z Was drodzy Koledzy z Jasła, mógł by odsprzedać taki kawałek metalu w postaci "płaskownika". Ten kawałek metalu, który wam pokazałem obrabiam od godziny 20:30 dopiero.
samwieszkto - pasji u mnie dostatek oraz zaangażowania. Ciężko będzie mnie zniechęcić, powiem szczerze nawet po Waszych wyjaśnieniach nadal mam ochotę (z braku i innego materiału) szlifować i piłować to co już zacząłem (nawet w kwestii zdobycia doświadczenia i wyczucia w dłoni). Rozczarowaniem będzie dla mnie jeśli porzucił bym swoja pasję. Im więcej przeszkód na drodze, tym większe zadowolenie na końcu.
Na pewno muszę obeznać się z waszym słownictwem bo nie wszystkie określenia rozumiem ;) jak np.: nóż z grubościówki.
Sprawiedliwość bez mocy jest niczym,
Moc bez sprawiedliwości to tylko przemoc.

samwieszkto
Posty: 274
Rejestracja: 05 lut 2012, 23:57
Lokalizacja: Bytom

Post autor: samwieszkto » 28 maja 2013, 09:35

Hiroshi. Miło że się nie obrażasz na drobne złośliwości które tak dobrze wpływają na koloryt konwersacji.
Spieszę z wyjaśnieniem. Grubościówka to narzędzie (maszyna ) stolarska która służy do kalibrowania grubości desek . Jej główną częścią jest walec stalowy w którym osadzone są podłużne noże zamontowane wzdłuż jego osi. Różne są wielkości grubościówek ( są małe - ręczne i są wielkie - stacjonarne ) jednak najpowszechniej stosuje się rozmiar z którego noże idealnie pasowałyby do twoich potrzeb. Taki nóż gdy trafi na coś twardego , wyszczerbia się i dla stolarza jest już śmieciem ; jednak do twoich potrzeb będzie idealny bo jest wykonany ze stali szybkotnącej ( takiej jak noże tokarskie ). Martwię się tylko że zajedziesz się bracie chcąc obrabiać taką stal ręcznie , dlatego sugerowałbym podjęcie działań mających na celu wejście w posiadanie tzw szlifierki kątowej której tarcza obraca się z prędkością 11000 obrotów na minutę i w ciągu tej minuty odwali za ciebie robotę na którą " normalnie " będziesz musiał przeznaczyć cały dzień.
Biorąc pod uwagę twój brak czasu , ten zakup wydaje się być głęboko uzasadniony.
Jeżeli praca szlifierką wydaje ci się zbyt mało " samurajska " ( :lol: ) to proponuję kompromis w postaci szlifierki wyprodukowanej w Japoni - np. marki Makita.
Łączę wyrazy sympatii i kibicuję ci zawzięcie.

Awatar użytkownika
Nikiel
Administrator
Posty: 2237
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:50
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nikiel » 28 maja 2013, 09:54

działaj!:) Wczoraj miałem okazję pomacać sobie oprawione tanto i na pewno takie właśnie sobie zrobię. Szlifowanie pilnikiem miękkiego materiału jest ok. Nauczysz się sporo. Szlifierka też jest dobra, ale do zgubnego szlifu. Ale jak chcesz tradycyjnie robić to by trzeba było odkuć zgrubnie a kończyć pilnikiem. Jak jest dobry pilnik to idzie bardzo fajnie i masz kontrole nad szlifem. A 20.30 to jeszcze nie jest późno:)
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią :P

Awatar użytkownika
Nomad
Moderator
Posty: 2263
Rejestracja: 28 sie 2009, 10:34
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nomad » 28 maja 2013, 10:10

Te noże są bardzo dobre, ale jeśli je obrabiasz na zimno szlifierką, tak żeby nie przegrzać, czyli nie może się barwa nalotowa pojawić. Wtedy masz nóż doskonale zahartowany o bardzo dużej twardości. Tylko że szlifowanie płaskownika o twardości ponad 60 HRC jest bardzo uciążliwe :P

samwieszkto
Posty: 274
Rejestracja: 05 lut 2012, 23:57
Lokalizacja: Bytom

Post autor: samwieszkto » 28 maja 2013, 10:10

Nikiel . Nie pozwólcie mu tego robić ręcznie bo się chłopak zniechęci.
Już w epoce Ming mieczownicy używali szlifierek z wielkich kół kamiennych wprawianych w ruch przez strumień wody lub silnego niewolnika. ( tak myślę ) Użycie kątówki nie jest aż takie złe.

BB
Posty: 193
Rejestracja: 23 lut 2013, 21:51
Lokalizacja: Lublin

Post autor: BB » 28 maja 2013, 16:58

bey pisze:Kątówka to samo zło, zło, zło….. Brrrrr…. :P
A tam, opowiadasz. W hartowaniu i tak się wszystko ujednolici.

Awatar użytkownika
bey
Administrator
Posty: 2786
Rejestracja: 31 sie 2009, 07:20
Lokalizacja: Bronisze
Kontakt:

Post autor: bey » 28 maja 2013, 17:08

Tak a ile prostowania po hartowaniu po takiej obróbce, nawet krzywizna potrafi uciec
Lepsze jest wrogiem dobrego

BB
Posty: 193
Rejestracja: 23 lut 2013, 21:51
Lokalizacja: Lublin

Post autor: BB » 28 maja 2013, 17:26

Co ty mówisz ? :o

samwieszkto
Posty: 274
Rejestracja: 05 lut 2012, 23:57
Lokalizacja: Bytom

Post autor: samwieszkto » 28 maja 2013, 18:53

Ośmielę się nie zgodzić z kolegą Beyem.
Moje kątówki to samo dobro . ( Dooobrooo...!)
Mam ich chyba z dziesięć nigdy nie wiadomo ile tak naprawdę ich jest . Każda jest trochę inna - jedne lubią głośno wyć inne cicho mruczą , kręcą się z różną prędkością- niektóre dają z siebie wszystko i całymi godzinami walczą zaciekle ze stalą inne lubią stal i czeszą ją szczotkami , drapią papierkiem ściernym lub głaszczą filcem lub szmatką. Niektóre dostają imiona - Basia , Agnieszka , the Waldek , Kitka , Fajna , Hilcia itp. Moje kątówki czasem chorują ; wtedy zawożę je do pana serwisanta który robi im operacje - amputuje i przeszczepia różne części i kątówki radośnie wracają do warsztatu. Czasem się zdarza że któraś umrze i wtedy zaraz na jej miejsce pojawia się nowa.....
Lubimy nasze kątówki . Nie lubimy złego Beya który nie lubi kątówek.

Awatar użytkownika
Jacenty
weteran forum
Posty: 4251
Rejestracja: 27 wrz 2012, 13:18
Lokalizacja: Mikołajki
Kontakt:

Post autor: Jacenty » 28 maja 2013, 18:58

Rozmawiałem dzisiaj ze swoimi kątówkami i powiedziały, że lubią Beya :D . Śmiech śmiechem ale ciężkko by się pracowało jak już się człowiek przyzwyczaił do tego narzędzia. :D

Awatar użytkownika
rav08
forumoholik
Posty: 1222
Rejestracja: 02 wrz 2009, 19:50
Lokalizacja: Jasło
Kontakt:

Post autor: rav08 » 28 maja 2013, 20:00

samwieszkto pisze:Nikiel . Nie pozwólcie mu tego robić ręcznie bo się chłopak zniechęci.
Już w epoce Ming mieczownicy używali szlifierek z wielkich kół kamiennych wprawianych w ruch przez strumień wody lub silnego niewolnika. ( tak myślę ) Użycie kątówki nie jest aż takie złe.
Machanie pilnikiem mu nie zaszkodzi jak dla mnie może machać od wieczora do rana byle by jakimś konkretnym materiale.

Awatar użytkownika
Nikiel
Administrator
Posty: 2237
Rejestracja: 28 sie 2009, 21:50
Lokalizacja: Jasło

Post autor: Nikiel » 29 maja 2013, 00:00

Aleście się uwzięli. Ma chłop silę i ochotę chechłać i sprawia mu to radość. To niech chechła:) A jak przyjdzie czas na kolejny etap to i kucie będzie i szlifierki.

:) I dlaczego bierzecie wszystko tak poważnie? Poczucie i wyczucie humoru to przydatna rzecz:)
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią :P

BB
Posty: 193
Rejestracja: 23 lut 2013, 21:51
Lokalizacja: Lublin

Post autor: BB » 29 maja 2013, 01:20

Nikiel pisze: I dlaczego bierzecie wszystko tak poważnie? Poczucie i wyczucie humoru to przydatna rzecz:)
Widocznie z wiekiem się traci. ;)

Awatar użytkownika
Tom Oldsmith
Posty: 317
Rejestracja: 29 gru 2010, 16:00
Lokalizacja: Harrison, NJ
Kontakt:

Post autor: Tom Oldsmith » 29 maja 2013, 03:58

Czepiliscie sie najpierw chlopa, potem katowek :)

Pamietam jak w szczeniecych latach szlifowalem noz , wlasnie z ostrza od grubosciowki, to uzywalem tarczy gumowej na wiertarce z krazkiem papierowym. Zaczynalem od gradacji 40, potem 60, 80 itd, az do 2000.

Wiertarka jest wolniejsza, te poltora tysiaca obrotow nie przepali zelastwa, a o katowkach malo kto wtedy slyszal, nie mowiac ze je widzial.

Noz wyszedl przestraszny, typu bowie z pogranicza, brzoze grubosci ramienia scinal jednym machnieciem, tak wiec wydaje mnie sie ze na wiertarce z papierem jakis tam tanto popelnic smialo mozna.
Ingenuity is the third hand of a craftsman ...
Tom

ODPOWIEDZ

Wróć do „NOŻOWNICTWO - knifemaking”