Post
autor: Nikiel » 15 mar 2012, 23:50
Ja pracowałem na 25 i na 40. Mało, ale zawsze coś.
Minusy są takie, że Chińczykom się nie chce robić na zicher tak jak u niemiaszków.
Po odebraniu młotka, trzeba odkręcić dekle i posprawdzać czy nie ma paproszków. Salaputro twierdzi (a się zna na rzeczy), że żeliwne odlewy są niedokładnie czyszczone i czasem może jakieś śmietki zassać razem z powietrzem do cylindra. Ja swoje młoty rozkręcałem (zdejmowałem dekle) i wycierałem paprochy. Salaputro miał u mnie okazję rozkręcać takiego łobuza (25kg) i zaglądać do środka. Mechanizm prosty jak budowa cepa.
minusem jest to, żę sprężyna od wajchy jest za mocna i młot po odpaleniu nie podnosi bijaka. Ale nie wiem czy to we wszystkich sztukach tak było. Moje tak miały i Filipa też. To jest kwestia sprężyny.
25 kg grzeje się jak się na nim trochę popracuje, ile to jest "trochę" i jak mocno się grzeje? Trudno mi powiedzieć. 40kg jest większy i grzeje się wolniej. Nie wiem czy wszystkie sprężarkowe młoty tak mają? Nie mam porównania.
Salaputro jak zaglądał do środka 25 mówił, że zaworki były trochę źle ustawione. Coś tam przekręcił i młotem dostał więcej mocy. Najlepiej jak się sam wypowie.
Jak na razie nie słyszałem, żeby coś się komuś zepsuło w młocie.
Zalety są takie, że maszyna jest nieskomplikowana i niewiele może się zepsuć. Chińczycy dają jakąś gwarancję, ale ile tego czasu jest to nie pamiętam. 25kg ma dostatecznie dużo mocy na potrzeby przeciętnego artysty metaloplastyka (jak wisienki) i nożownika:) 40 kg jest w sam akurat dla większości zakładów kowalskich w pl. Dla nożownika, ma nawet zapas mocy. A jak jest moc to jest fajnie.
Zaletą jest to, że obecnie sprowadzane młoty mają szabotę montowana na sztywno i nie trzeba kombinować z ustawianiem szaboty na fundamencie. Cyk szpilkami przykręcić na fundament i jest. Za rok napiszę więcej:)
Pozdrawiam Pana serdecznie:)
ludzie dzielą się na dwie grupy:) pierwsza grupa to ludzie, którzy dzielą ludzi na dwie grupy, a druga to ludzie którzy tego nie robią
