Rękojeść miecza
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Rękojeść miecza
Witajcie, czy możecie mi powiedzieć, z czego zrobić taką rękojeść, jak na zdjęciu? Ewentualnie jak i z czego były robione rękojeści "oryginalnych" mieczów? Chodzi mi o okres XII-XIVw. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Musisz przygotowac 2 kawałki drewna. Za pomocą dłut robisz w jednym i drugim rowek dla trzpienia miecza. Póżniej sklejasz ze sobą te dwa kawałki, po sklejeniu obrabiasz z zewnatrz w kształt, który zapragniesz. Na to wszystko przyklejasz kawałek cienkiej skóry (tutaj akurat prawdopodobnie po sklejeniu skóre owinęto ciasno dratwą, stąd takie jakby poprzeczne linie na rękojeści). Głowice miecza najlepiej założyć po zrobieniu rękojeści.
Tutaj mniej więcej pokazane o co biega: How it's Made
Tutaj mniej więcej pokazane o co biega: How it's Made
Ostatnio zmieniony 09 gru 2013, 13:14 przez Qmar, łącznie zmieniany 2 razy.
What man is a man who does not make the world better?
Zapomniałem dopisać, że lepiej nie kleic drewna do trzpienia, tylko tak wydłutować drewno żeby pasowało na ścisk. Wtedy drewno nie powinno strzelić a i jakbyś chciał wymienić rękojeść to latwiej ściągnąc niż pozniej zrywać i czyścic trzpień.
Ciesze sie że pomogłem
Ciesze sie że pomogłem
What man is a man who does not make the world better?
a czy nie prościej zrobic jeden rowek (o głębokosci rownej grubości trzpienia) tylko w jednym kawałku drewna i przykleic do niego drugi płaski kawałek??Qmar pisze:Musisz przygotowac 2 kawałki drewna. Za pomocą dłut robisz w jednym i drugim rowek dla trzpienia miecza. Póżniej sklejasz ze sobą te dwa kawałki, po sklejeniu obrabiasz z zewnatrz w kształt, który zapragniesz.
Nie lepiej! bo jedna strona nie będzie miała zaczepu o trzpień rękojeści...a czy nie prościej zrobic jeden rowek (o głębokosci rownej grubości trzpienia) tylko w jednym kawałku drewna i przykleic do niego drugi płaski kawałek??
Jak komuś nie zależy na historyczności to może przykleić klejem na gorąco ze sztyftu.
Jednocześnie trzyma i amortyzuje a pod skórą nie widać.
Wojciech Wangryn "Reset"
wątpie aby taki skrawek drewna cos zmieniał. dobra żywica mocno sklei.Reset pisze:Nie lepiej! bo jedna strona nie będzie miała zaczepu o trzpień rękojeści...a czy nie prościej zrobic jeden rowek (o głębokosci rownej grubości trzpienia) tylko w jednym kawałku drewna i przykleic do niego drugi płaski kawałek??
Jak komuś nie zależy na historyczności to może przykleić klejem na gorąco ze sztyftu.
Jednocześnie trzyma i amortyzuje a pod skórą nie widać.
oczywiście mam tu na mysli drogę na skróty. bo najlepiej robic rękojeść z jednego kawałka drewna.
Kolega pytał jak zrobić taką jak na zdjęciu. Założyłem, że chodziło mu o historyczny sposób. Drugi argument podał reset, niby taki mały kawałek nic nie zmienia ale jeśli nie kleisz drewna do trzpienia to jednak jest różnica.
Japończycy robią rękojeść z 2 kawałków drewna, dłutując rowek tak że po założeniu trzpień wchodzi na ścisk. Ja w swoim mieczy zrobiłem tak, że jak chce sciągnąc rękojeść z trzpienia musze miecz założyć w imadło i zaprzeć się nogą. Dobrze wydłutowany i dopasowany rowek daje efekt taki że rękojeśc nie pęknie + dużą satysfakcje z wykonanej roboty.
Tak dodam, że kolega zrobił rowek w swoim mieczu z luzem i byle jak, w czasie walki rękojęść strzeliła mu w ręce i pocharatało dłonie.
Zresztą zastanawia mnie zawsze, jak ktoś się zajmuje takimi rzeczami to dlaczego szuka drogi na skróty???
Z Prawa Murphy'ego: skrót to najdłuższa droga między punktem A i B.
Uważam że trzeba robić dobrze, solidnie i poznać warsztat. Jeśli wszystko będzię się robić na skróty żeby się nie narobić, to wyrób końcowy będzie marnej jakości, a wart będzie tyle samo.
Japończycy robią rękojeść z 2 kawałków drewna, dłutując rowek tak że po założeniu trzpień wchodzi na ścisk. Ja w swoim mieczy zrobiłem tak, że jak chce sciągnąc rękojeść z trzpienia musze miecz założyć w imadło i zaprzeć się nogą. Dobrze wydłutowany i dopasowany rowek daje efekt taki że rękojeśc nie pęknie + dużą satysfakcje z wykonanej roboty.
Tak dodam, że kolega zrobił rowek w swoim mieczu z luzem i byle jak, w czasie walki rękojęść strzeliła mu w ręce i pocharatało dłonie.
Zresztą zastanawia mnie zawsze, jak ktoś się zajmuje takimi rzeczami to dlaczego szuka drogi na skróty???
Z Prawa Murphy'ego: skrót to najdłuższa droga między punktem A i B.
Uważam że trzeba robić dobrze, solidnie i poznać warsztat. Jeśli wszystko będzię się robić na skróty żeby się nie narobić, to wyrób końcowy będzie marnej jakości, a wart będzie tyle samo.
What man is a man who does not make the world better?
Całkowicie się z Tobą zgadzam.Qmar pisze:Kolega pytał jak zrobić taką jak na zdjęciu. Założyłem, że chodziło mu o historyczny sposób.
Zresztą zastanawia mnie zawsze, jak ktoś się zajmuje takimi rzeczami to dlaczego szuka drogi na skróty???![]()
Z Prawa Murphy'ego: skrót to najdłuższa droga między punktem A i B.
Uważam że trzeba robić dobrze, solidnie i poznać warsztat. Jeśli wszystko będzię się robić na skróty żeby się nie narobić, to wyrób końcowy będzie marnej jakości, a wart będzie tyle samo.
Jak się już coś zaczyna, to lepiej jest poświęcić parę dni dłużej , ale mieć satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.
to nie miał skóry na rękojeści?? czy była aż tak cienka, że drewno przeszło przez nią?Qmar pisze: Tak dodam, że kolega zrobił rowek w swoim mieczu z luzem i byle jak, w czasie walki rękojęść strzeliła mu w ręce i pocharatało dłonie.
ciekaw jestem czy Ty byś nie szukał dróg na skróty jakbyś np miał z legalnego robienia mieczy utrzymać rodzinę z dwójką dzieciQmar pisze:Zresztą zastanawia mnie zawsze, jak ktoś się zajmuje takimi rzeczami to dlaczego szuka drogi na skróty???![]()
Z Prawa Murphy'ego: skrót to najdłuższa droga między punktem A i B.
jeśli ktoś dłubie sobie w warsztacie "po godzinach" to jest to czysta przyjemnosc. i można pracować godzinami nad każdym detalem. jednak taka przyjemność konczy sie gdy masz do zrobienia określoną ilość takiego samego towaru w danym czasie.
wtedy myślisz jak przyspieszyc robote
Wątpię, by ktoś, kto umie zrobić dobry miecz miał kłopoty z utrzymaniem rodziny. I nie chodzi o to, że wyżyje z miecznictwa, ale o to, że z takimi umiejętnościami można mieć spokojnie inną pracę. A w kontekście pójścia na skróty, to chyba bardziej chodzi o to, że w ten sposób czasem traci się na jakości. Szukanie łatwiejszch rozwiązań samo w sobie nie jest złe.ridermat pisze:Qmar pisze: Tak dodam, że kolega zrobił rowek w swoim mieczu z luzem i byle jak, w czasie walki rękojęść strzeliła mu w ręce i pocha
ciekaw jestem czy Ty byś nie szukał dróg na skróty jakbyś np miał z legalnego robienia mieczy utrzymać rodzinę z dwójką dzieciQmar pisze:Zresztą zastanawia mnie zawsze, jak ktoś się zajmuje takimi rzeczami to dlaczego szuka drogi na skróty???![]()
Z Prawa Murphy'ego: skrót to najdłuższa droga między punktem A i B.![]()
jeśli ktoś dłubie sobie w warsztacie "po godzinach" to jest to czysta przyjemnosc. i można pracować godzinami nad każdym detalem. jednak taka przyjemność konczy sie gdy masz do zrobienia określoną ilość takiego samego towaru w danym czasie.
wtedy myślisz jak przyspieszyc robote
Miał tylko owiniętą dratwą, mimo to uderzenie było solidne. Oczywiście słowo "pocharatało" nie oznacza że było pełno krwi i mięsa, lecz drewno które strzeliło pozostawiło porządne bolące pręgi na rękach.ridermat pisze:to nie miał skóry na rękojeści?? czy była aż tak cienka, że drewno przeszło przez nią?Qmar pisze: Tak dodam, że kolega zrobił rowek w swoim mieczu z luzem i byle jak, w czasie walki rękojęść strzeliła mu w ręce i pocharatało dłonie.
Jeśli miałbym utrzymać rodzine z robienia mieczy, załatwiałbym interesy z odbiorcami, którzy byli by w stanie zapłacić mi odpowiednią sumę za zrobienie miecza w całości ręcznie.ridermat pisze:ciekaw jestem czy Ty byś nie szukał dróg na skróty jakbyś np miał z legalnego robienia mieczy utrzymać rodzinę z dwójką dzieciQmar pisze:Zresztą zastanawia mnie zawsze, jak ktoś się zajmuje takimi rzeczami to dlaczego szuka drogi na skróty???![]()
Z Prawa Murphy'ego: skrót to najdłuższa droga między punktem A i B.![]()
jeśli ktoś dłubie sobie w warsztacie "po godzinach" to jest to czysta przyjemnosc. i można pracować godzinami nad każdym detalem. jednak taka przyjemność konczy sie gdy masz do zrobienia określoną ilość takiego samego towaru w danym czasie.
wtedy myślisz jak przyspieszyc robote
Znam parę osób, które się właśnie tylko i wyłącznie w taki sposób utrzymują, więc można. Oczywiście początki nie były łatwe i trzeba było się parać dodatkową pracą ale w miare upływu czasu (dopracowując detale i nie idąc na skróty=jakość) można sobie wyrobić marke a co za tym idzie wołać odpowiednie sumy
What man is a man who does not make the world better?