Wytop stali typu bułat w warunkach garażowych.
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Czyli oglądaliśmy ten sam film
. Też mnie to zdziwiło, ale jakoś im wyszło i to nie raz. Słyszałem że przede wszystkim bardzo ważne jest chłodzenie z likwidusu do sollidusu tylko ile to powinno trwać? Czy tym dłużej im więcej węgla? Czy chrom i wanad odgrywają tu dużą rolę (słyszałem że polepszają krystalizację)?
Wanad minimalna ilość czyli koło 0.1% wystarcza.
Chrom też polepsza krystalizację węglików ale pogarsza kowalność (co widać na moich ciastkach twarde i łatwo pękają)
W ogóle najlepiej jak nie ma żadnych poważnych domieszek tylko żelazo, węgiel i koło 0,1% wanadu i chromu.
Ponoć przy stężeniu chromu 1% i niewielkiej domieszce miedzi stal zyskuje może nie do końca nierdzewność ale przynajmniej częściową odporność na rdzę. Też na ten temat poeksperymentuję.
Chrom też polepsza krystalizację węglików ale pogarsza kowalność (co widać na moich ciastkach twarde i łatwo pękają)
W ogóle najlepiej jak nie ma żadnych poważnych domieszek tylko żelazo, węgiel i koło 0,1% wanadu i chromu.
Ponoć przy stężeniu chromu 1% i niewielkiej domieszce miedzi stal zyskuje może nie do końca nierdzewność ale przynajmniej częściową odporność na rdzę. Też na ten temat poeksperymentuję.
Dziś w końcu pozytywne wytopienie. temperaturę wyznaczam jak obsługa wielkiego pieca - przez tępo spalania koksu.
W moim przypadku odpowiednie okazało się 5-cio litrowe wiaderko koksu co 15 minut. Tygiel nie pęka i ładnie stapia się zawartość. Pod koniec grzania (ponad 1,5 godziny nie licząc rozpalania pieca) zmniejszyłem dopływ powietrza o połowę i zostawiłem aż do wypalenia 1/4 koksu (następna godzina) Potem tygiel chłodził się razem z piecem.
Co do wątpliwości z tym wytopem był to wytop eksperymentalny czyli gwoździe + węgiel. Okazało się że szkła było za mało, tygiel jak zwykle się przekrzywił i bułka wyszła krzywa, jest też w jednym miejscu parę "czarnych kropek" na przekroju (prawdopodobnie nie rozpuszczony węgiel albo węgiel ze szkłem)
Po wyjęciu z tygla bułki wsadziłem ją na dwie godziny do pieca niech "nabierze ogłady i respektu dla kowala" tak w około 800-900 stopni. Gdy koks prawie całkiem się wypalił wyjąłem bułkę i przeciąłem. Niestety moja chińska kątówka odmówiła współpracy ze mną (spieprzyła się blokada obrotu tarczy przy wymianie tarczy) i ciąłem pożyczoną.
Parę zdjęć z dzisiejszego wytopu
W moim przypadku odpowiednie okazało się 5-cio litrowe wiaderko koksu co 15 minut. Tygiel nie pęka i ładnie stapia się zawartość. Pod koniec grzania (ponad 1,5 godziny nie licząc rozpalania pieca) zmniejszyłem dopływ powietrza o połowę i zostawiłem aż do wypalenia 1/4 koksu (następna godzina) Potem tygiel chłodził się razem z piecem.
Co do wątpliwości z tym wytopem był to wytop eksperymentalny czyli gwoździe + węgiel. Okazało się że szkła było za mało, tygiel jak zwykle się przekrzywił i bułka wyszła krzywa, jest też w jednym miejscu parę "czarnych kropek" na przekroju (prawdopodobnie nie rozpuszczony węgiel albo węgiel ze szkłem)
Po wyjęciu z tygla bułki wsadziłem ją na dwie godziny do pieca niech "nabierze ogłady i respektu dla kowala" tak w około 800-900 stopni. Gdy koks prawie całkiem się wypalił wyjąłem bułkę i przeciąłem. Niestety moja chińska kątówka odmówiła współpracy ze mną (spieprzyła się blokada obrotu tarczy przy wymianie tarczy) i ciąłem pożyczoną.
Parę zdjęć z dzisiejszego wytopu
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ile się gotowała ( faktycznie gwałtownie bulgotała) nie wiem. Prawdopodobnie w ogóle nie bulgotała bo nie ma na spodzie bułki wżerów które były na poprzednich bułkach.
Co do temperatur i czasu
Wystartowałem dmuchawę o 7.20 i zacząłem rozpalać.
O 7.45 - 7.50 miałem rozpalony piec
O 8.00 miałem już koło 1300 st C (żółty tygiel, cegła szamotowa z okrycia górnego ciemnowiśniowa)
O 8.25- 8.30 miałem już pożądaną temperaturę (tygiel biało -żółty, cegła szamotowa z okrycia górnego pomarańczowa)
Przez 1,5 h grzałem w takiej temperaturze (pod koniec musiałem trochę zmniejszyć dopływ powietrza bo piec cały czas się "rozkręca" i nabiera temperatury coraz wyższej)
Potem zmniejszyłem dopływ powietrza o połowę aby otrzymać powolne zejście z temperaturą do 1200 -1300 st C ( Tygiel żółty cegła pomarańczowo - czerwona) i tak przez godzinę.
Potem wyjąłem tygiel, wyłuskałem ciastko i wrzuciłem ciastko jeszcze na godzinkę w koks (dostało pomarańczowego żaru czyli koło 870 st C)
Oceniam że wsad miał temperaturę 1500- 1600 st C przez jakieś 30-40 minut i do tego czasu się roztopił. Bąbli na szkle nie stwierdziłem (trochę za mało szkła było tym bardziej że tygiel mi się przekrzywił) tak więc nie przekroczyłem 1650 st C.
Sporo ustawień robię "na czuja" nauczony poprzednimi wytopami w tym samym piecu.
Co do temperatur i czasu
Wystartowałem dmuchawę o 7.20 i zacząłem rozpalać.
O 7.45 - 7.50 miałem rozpalony piec
O 8.00 miałem już koło 1300 st C (żółty tygiel, cegła szamotowa z okrycia górnego ciemnowiśniowa)
O 8.25- 8.30 miałem już pożądaną temperaturę (tygiel biało -żółty, cegła szamotowa z okrycia górnego pomarańczowa)
Przez 1,5 h grzałem w takiej temperaturze (pod koniec musiałem trochę zmniejszyć dopływ powietrza bo piec cały czas się "rozkręca" i nabiera temperatury coraz wyższej)
Potem zmniejszyłem dopływ powietrza o połowę aby otrzymać powolne zejście z temperaturą do 1200 -1300 st C ( Tygiel żółty cegła pomarańczowo - czerwona) i tak przez godzinę.
Potem wyjąłem tygiel, wyłuskałem ciastko i wrzuciłem ciastko jeszcze na godzinkę w koks (dostało pomarańczowego żaru czyli koło 870 st C)
Oceniam że wsad miał temperaturę 1500- 1600 st C przez jakieś 30-40 minut i do tego czasu się roztopił. Bąbli na szkle nie stwierdziłem (trochę za mało szkła było tym bardziej że tygiel mi się przekrzywił) tak więc nie przekroczyłem 1650 st C.
Sporo ustawień robię "na czuja" nauczony poprzednimi wytopami w tym samym piecu.
Na drugim zdjęciu wygląda jak jajo smoka
. Gratulacje, chyba wyszło co chciałes
Moja stronka: https://www.facebook.com/bjcustom
Toż przecież bułat to nie jest żadna tajemnica i chyba fajnie jeśli tak łatwo się go robi . Wystarczy cierpliwosć samozaparcie i doświadczenie w postaci kilku prób których to cech Kris jest przykładem. Tajemnicą może okazać się prawidłowa obróbka cieplna tj. hartowanie odpuszczanie.
Hej Kris jeden szczegół- jak pisałeś po zmniejszeniu dopływu powietrza o połowę, smażyłeś jeszcze byłeczkę w ok. 1250 st. a następnie wyjąłeś tygiel i wyłuskałeś ją. Zrobiłeś to w temp 1000 stopni czy poprostu wyjąłeś tygiel na powietrze do ostygnięcia i dopiero wtedy wyłuskałeś a następnie odpuściłeś ponownie ją podgrzewając?
Hej Kris jeden szczegół- jak pisałeś po zmniejszeniu dopływu powietrza o połowę, smażyłeś jeszcze byłeczkę w ok. 1250 st. a następnie wyjąłeś tygiel i wyłuskałeś ją. Zrobiłeś to w temp 1000 stopni czy poprostu wyjąłeś tygiel na powietrze do ostygnięcia i dopiero wtedy wyłuskałeś a następnie odpuściłeś ponownie ją podgrzewając?