Witam serdecznie!
: 21 sie 2017, 00:08
Mieszkam pod Warszawą (5 minut jazdy od MT
). Przypadek sprawił, że kilka miesięcy temu odwiedziłem zacnego kowala. Poczułem nieodpartą potrzebę posiadania własnej kuźni. Niewiasta, która warzy mi strawę i dba o moich trzech synów nie okazała należytego entuzjazmu. Udało mi się jednak uśpić jej czujność. Zimową porą wyciąłem kilkanaście słusznych sosenek, a wiosną mobilny tartak zamienił je na deski, kantówki i krokiewki. Powstała wiata (na razie szkielet wiaty) o wymiarach 10 x 5 m, która wkrótce (jesienią) stanie się kuźnio - stolarnią . Posiadam już kowadło, kotlinkę i kilka pierwszych narzędzi. Jak na razie brak mi wiedzy i umiejętności kowalskich (nad czym szczerze ubolewam). Liczę, że z waszą pomocą nadrobię zaległości i zdobędę nieco władzy nad materią. Póki co (by nie brukać słowa „kowalstwo”) wyjaśniłem rodzinie i znajomym, że zajmuję się waleniem młotem w rozgrzane żelastwo w celu zachowania równowagi psychicznej. (na co dzień zarabiam filmując na przemian: miesięcznice, parady równości, nocne obrady w sejmie itd.
)