Interesuje mnie jeszcze materiał na kotlinę- czy wybrałem odpowiedni .
Siedliszcze Wilgi
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Re: "Warsztacik" Wilgi
Bodar- ja i tak większość narzędzi trzymam w domu . Tylko nie wyobrażam sobie po byle pierdółkę , latać po pilniki czy młotki , a to co warsztaciku to narzędzia absolutnie podstawowe ( bo np. za duże lub zbyt cenne i może się zepsuć przykład - śrubo kręty , klucze , może kiedyś za wieki wieków spawarka to w domu).Poza tym ojciec elektryk - więc wszystko pod ręką .A ściany niestety już zajęte - ale dzięki za fatygę
- czekam na nowe miejsce pracy i trochę to chyba zajmie.
Interesuje mnie jeszcze materiał na kotlinę- czy wybrałem odpowiedni .
Interesuje mnie jeszcze materiał na kotlinę- czy wybrałem odpowiedni .
Ostatnio zmieniony 18 paź 2018, 19:54 przez Wilga, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Co do kotliny, to z tym ceownikiem raczej bym sobie podarował, ewentualnie na dno z komorą nadmuchu, ale na boki za minimum przyjąłbym 8 mm. Metr (aż nadto) płaskownika 60 lub 70, to około 4 kg stali za kilkanaście złotych, na złomie jeszcze taniej.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Skąd tak trafiłeś z wagą
-ten dokładnie 4 kg ważył (na złomie oczywiście).
Ale chyba pójdę za twoim pomysłem z tym nowym materiałem, a ten na coś przerobie i wykorzystam ceownik jako popielnik.
Ale chyba pójdę za twoim pomysłem z tym nowym materiałem, a ten na coś przerobie i wykorzystam ceownik jako popielnik.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Się nie trafia tylko liczy - objetość x ciężar właściwy stali (śr. 7,85 kg/dm3)Wilga pisze:Skąd tak trafiłeś z wagą-ten dokładnie 4 kg ważył
Re: "Warsztacik" Wilgi
Dzisiaj spawałem schody z tatą spawarką ( MMA ) elektrodą 3.2 mm - poza tym że sama czynność była dla mnie fascynująca i bardzo mi się spodobała
to takiego ucznia jak ja to jeszcze nikt nie widział - ilość błędów była porażająca .
Zacznijmy o początku:
-po pierwsze z 10 razy próbowałem zapalić łuk (bo tu za szybko ,a tu za wolno - elektroda nówka - sucha)
-następnie jak już łuk zapaliłem to albo za szybko jadę, albo za wolno ,nawet elektroda mi zjeżdżała z szczeliny - po prostu wstyd
-i na koniec jeszcze te szarpnięcia ręki - spaw dziurawy jak ser
Ale tata próbuje mi wmówić ,że jak na pierwszy raz to było dobrze (miałem chociaż nadzieję że będzie szczery)
po prawdzie było to moje pierwsze spawanie ,ale i tak mnie to nie usprawiedliwia .
Postaram się wyciągnąć z tego naukę.
Jutro załączę zdjęcia - ogólnie dziś spaprałem wszystko co się dało.
to takiego ucznia jak ja to jeszcze nikt nie widział - ilość błędów była porażająca .
Zacznijmy o początku:
-po pierwsze z 10 razy próbowałem zapalić łuk (bo tu za szybko ,a tu za wolno - elektroda nówka - sucha)
-następnie jak już łuk zapaliłem to albo za szybko jadę, albo za wolno ,nawet elektroda mi zjeżdżała z szczeliny - po prostu wstyd
-i na koniec jeszcze te szarpnięcia ręki - spaw dziurawy jak ser
Ale tata próbuje mi wmówić ,że jak na pierwszy raz to było dobrze (miałem chociaż nadzieję że będzie szczery)
po prawdzie było to moje pierwsze spawanie ,ale i tak mnie to nie usprawiedliwia .
Postaram się wyciągnąć z tego naukę.
Jutro załączę zdjęcia - ogólnie dziś spaprałem wszystko co się dało.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Spawanie MMA do prostych nie należy. Dojdziesz do wprawy. Przynajmniej nie potłukłeś szybki w masce spawalniczej jak ja dzisiaj 
Broń to narzędzie i jeśli jest piękna, to tylko dzięki swej użyteczności
Re: "Warsztacik" Wilgi
Wilga jesteś za bardzo krytycznie nastawiony w stosunku do swojej pracy. Błędy to prawo uczącego się.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Wojtek123- ale uczący się powinien chociaż minimalne postępy robić- a z tym że jestem zbyt krytycznie nastawiony to akurat uważam przeciwnie , że jestem nazbyt wyrozumiały .Jeszcze rozumiem gdybym to ja kiedyś musiał kogoś oceniać (mam nadzieję że szybko to nie nadejdzie) - wtedy to bym był wyrozumiały byle tylko inna osoba się czegoś nauczyła -ale też wiem że jeżeli uczący będzie mówił sobie że jako tako poszło to do niczego nie dojdzie ,a ja się tego właśnie obawiam w swoim przypadku.
Piter - to tak się-da nie wiedziałem
- ta szybka jest dosyć gruba.
A oto zdjęcia z tego "pogromu "(materiał profil 40 x 40, gr. ok. 2-3 , dł. ok. 500 , elektroda rutylowa -3,2 mm
prąd 100 A )Swoją drogą już się nie mogę doczekać kolejnej porcji spawania - liczę na choć minimalną poprawę
(Sam proces spawania to rzecz bardzo przyjemna jak na razie zauważyłem
, ale też i proces wymagającej nauki... )
Piter - to tak się-da nie wiedziałem
A oto zdjęcia z tego "pogromu "(materiał profil 40 x 40, gr. ok. 2-3 , dł. ok. 500 , elektroda rutylowa -3,2 mm
prąd 100 A )Swoją drogą już się nie mogę doczekać kolejnej porcji spawania - liczę na choć minimalną poprawę
(Sam proces spawania to rzecz bardzo przyjemna jak na razie zauważyłem
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
-
graffic
Re: "Warsztacik" Wilgi
jak na pierwszy raz dramatu nie ma - pamiętam swoje początki i to wyglądało podobnie więc nie ma co się krygować tylko trzeba ćwiczyć 
Re: "Warsztacik" Wilgi
A tam. Ja jak nie spawam z pół roku (np. zima) moje też tak wyglądają ;p zawsze wtedy biorę jakiś płaskownik i z dwie trzy elektrody wypalam tylko po to, by ręka zaczęła na nowo równo prowadzić.
Pamiętam, jak na warsztatach szkolnych mieliśmy między innymi spawalnie, na której mieliśmy być przez 2 miesiące, 2 dni w tygodniu, po 7h. Mistrz powiedział, że nauczy nas teorii, a potem będziemy spawać, ale niestety ma po 3 elektrody na głowę, więc jak chcemy się naprawdę nauczyć to musimy się zrzucić na paczkę elektrod, a jak nie to przynieść sobie karty i nie przeszkadzać. 5 chłopaków olało sprawę, a ja z kolegą we dwóch kupiliśmy elektrody. Po tych dwóch miesiącach spawałem lepiej niż mój ojciec, i potrafiłem wspawać samą elektrodą komin 2x2x2cm jednym ciągiem. A dziś to nie wiem, czy bym dwa okrążenia zrobił.
ps. Tam też pierwszy raz kułem
Na warsztatach oprócz spawalni mieśmy też praktyki na tokarkach, frezarkach, narzędziowni itp. wszędzie po 2 miesiące, a na koniec wracało się na dział na którym się zaczynało, w moim przypadku spawalnia. Tam też oprócz spawarek była w pełni wyposażona kuźnia, tylko Mistrza kowalskiego już nie było. Ale ten mistrz od Spawali coś niecoś kojarzył i robiłem tam pierwszy miecz z resora.
Nie zapomnę, jak dyrektor warsztatów oprowadzał jakichś gości z miasta, i wchodzą na spawalnie, a tam ogień w palenisku, 15-16 letni koleś w pełnym stroju ochronnym (gruby skórzany fartuch, nagolenniki, rękawki, maska) naparza młotem po rozgrzanym do czerwoności płaskowniki, aż iskry lecą. Dyrektor powiedział tylko, czy mógłbym na chwilę nie hałasować, bo ma gości. Ale jaka potem nastąpiła zjebka, jak już goście poszli, to młodsze roczniki opowiadały pewnie przez lata.
Pamiętam, jak na warsztatach szkolnych mieliśmy między innymi spawalnie, na której mieliśmy być przez 2 miesiące, 2 dni w tygodniu, po 7h. Mistrz powiedział, że nauczy nas teorii, a potem będziemy spawać, ale niestety ma po 3 elektrody na głowę, więc jak chcemy się naprawdę nauczyć to musimy się zrzucić na paczkę elektrod, a jak nie to przynieść sobie karty i nie przeszkadzać. 5 chłopaków olało sprawę, a ja z kolegą we dwóch kupiliśmy elektrody. Po tych dwóch miesiącach spawałem lepiej niż mój ojciec, i potrafiłem wspawać samą elektrodą komin 2x2x2cm jednym ciągiem. A dziś to nie wiem, czy bym dwa okrążenia zrobił.
ps. Tam też pierwszy raz kułem
Nie zapomnę, jak dyrektor warsztatów oprowadzał jakichś gości z miasta, i wchodzą na spawalnie, a tam ogień w palenisku, 15-16 letni koleś w pełnym stroju ochronnym (gruby skórzany fartuch, nagolenniki, rękawki, maska) naparza młotem po rozgrzanym do czerwoności płaskowniki, aż iskry lecą. Dyrektor powiedział tylko, czy mógłbym na chwilę nie hałasować, bo ma gości. Ale jaka potem nastąpiła zjebka, jak już goście poszli, to młodsze roczniki opowiadały pewnie przez lata.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Jako spawacz samouk w zamierzchłych czasach (szkoła się nie liczy - trochę teorii i jeszcze mniej praktyki) zaczynałem od krótkiej elektrody, ciętej na pół). Pozwoliło to bardziej skupić się na nabieraniu wprawy w prowadzeniu elektrody niż próby ogarnięcia latającej niczym szczytówki wędki. Potem przyszła kolej już na całą ... i dalej ćwiczę 
Patrząc na spaw chyba za małym prądem spawałeś.
Patrząc na spaw chyba za małym prądem spawałeś.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Bodar masz racje wszyscy chyba tak mieli
Elektrodą 2.5 szło super, bo krótka ale 4 to się zdarzało położyć spoinę poza elementem spawanym na stole i te pierońskie przyłbice z najciemniejszymi szybkami dla wszystkich równe na spawalni.
Tylko trening i po pierwszym kilometrze będzie git.

Elektrodą 2.5 szło super, bo krótka ale 4 to się zdarzało położyć spoinę poza elementem spawanym na stole i te pierońskie przyłbice z najciemniejszymi szybkami dla wszystkich równe na spawalni.
Tylko trening i po pierwszym kilometrze będzie git.
Postęp polega na tym, że na wszystko potrzeba coraz mniej czasu, a coraz więcej pieniędzy.
Francis Albert Sinatra
Re: "Warsztacik" Wilgi
Bodar -Dzięki za patent , słyszałem że dziadek od strony taty robił tak samo - też przecinał elektrody . A co do prądu - elektroda rutylowa 3,2 mm , prąd 100 A (na opakowaniu było 90 - 130 amperów ). Za niedługo będę spawał kotlinę - więc muszę trochę poćwiczyć - jak mi się uda to spawy z pól roku pewnie wytrzymają
.
Jak będzie gotowa to się pochwalę . wymiary będą coś koło 200 x 200 i długość ścianki -50 na złomie niestety nie było grubszej blachy wiec robią z ceownika.
Walek - spawałem w starej ebonitowej masce (po dziadku bardzo lekka ,nawet bardziej niż te nowe) trzymanej w ręku. A co do pierwszego kilometra - przeraziłem się ... ile kosztują elektrody - na te parę cm zużyłem ok 3 sztuki .Jak będę spawał tak jak planuję (1-2 dni ćwiczeń tygodniowo po parę godzin)
To" zainwestuje" w to majątek - mam nadzieję że się zwróci
.
Jak będzie gotowa to się pochwalę . wymiary będą coś koło 200 x 200 i długość ścianki -50 na złomie niestety nie było grubszej blachy wiec robią z ceownika.
Walek - spawałem w starej ebonitowej masce (po dziadku bardzo lekka ,nawet bardziej niż te nowe) trzymanej w ręku. A co do pierwszego kilometra - przeraziłem się ... ile kosztują elektrody - na te parę cm zużyłem ok 3 sztuki .Jak będę spawał tak jak planuję (1-2 dni ćwiczeń tygodniowo po parę godzin)
To" zainwestuje" w to majątek - mam nadzieję że się zwróci
Ostatnio zmieniony 16 cze 2019, 15:53 przez Wilga, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Niestety w warsztacie ostatnio mało robię z braku czasu , ale jak tylko będę miał chwilę obiecuję szczerą poprawę .
A ostatnio dostałem takie zabaweczki - MADE IN POLAND .Oraz szczęście się do mnie uśmiechnęło i znalazłem chyba dłuto do młota pneumatycznego (czy to jest stal NZ3 ?) Jutro będę miał lekcję spawania -w końcu
.
A ostatnio dostałem takie zabaweczki - MADE IN POLAND .Oraz szczęście się do mnie uśmiechnęło i znalazłem chyba dłuto do młota pneumatycznego (czy to jest stal NZ3 ?) Jutro będę miał lekcję spawania -w końcu
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ostatnio zmieniony 16 cze 2019, 17:11 przez Wilga, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: "Warsztacik" Wilgi
Powinna taka być.Wilga pisze:/.../znalazłem chyba dłuto do młota pneumatycznego (czy to jest stal NZ3 ?).