Na żeliwo jeszcze nie smarkałem elektrodą. Spawać się da, ale wymaga podgrzewania do temperatury dyfuzji węgla z materiału rodzimego do spoiny, magicznych elektrod z większą zawartością węgla albo równoważników niż te do stali i pieszczot termicznych na koniec z powolnym studzeniem.
Ale jeśli to tylko kosmetyka i chcesz pozbyć się nierówności to możesz użyć masy na bazie żywicy epoksydowej, pokleić oszlifować i pomalować. Nie będzie widać.

tylko odrdzew i odtłuść przed.
Możesz zalutować ubytki albo jeśli są większe wlutować w nie kawałki żeliwa lub stali i jak wyżej szlifowanie i pomada żeby oczy nie widziały i serce nie bolało
Przykładowe lutowie:
LM60K, mosiężne (skład %: Cu=59-61; Si=0,2-0,4; Fe max 0,1Pb max 0,1; reszta Zn);
SB7, brązowe (skład %: Sn=6-7; P=0,1-0,4; Fe max 0,1;Pb max 0,1; reszta Cu);
Płomień palnika acytylenowo-tlenowego w przypadku lutu mosiężnego powinien zawierać niewielki nadmiar tlenu, zaś przy lucie brązowym powinien być neutralny. Albo możesz pobawić sie w lutospawanie TIGiem

To prawie to samo tylko Tig robi za palnik i trzeba poeksperymentowac z prądem. Bo zabawa polega na tym by materiał rodzimy się nie topił tylko podgrzewał do temperatury topnienia lutowia
Po pokryciu naprawianego miejsca odpowiednim topnikiem pobiela się (pokrywa cienką warstwą lutu) brzegi i układa lutospoinę odcinkami o długości około 50 mm lub mniej jeśli to mniejsze dziórki, zaczynając od najniższego końca. Pamiętać należy, aby przez cały czas układania dodawać topnika do ciekłego lutowia (ciągłe zanurzanie końca lutu w topniku lub pokrycie odpowiednią pastą). Możesz kupić lut/drut fabrycznie pokryty topnikiem. Połączenia lutowane mają znaczną wytrzymałość i są łatwo obrabialne. Spoina jest ciągliwa i bez ujemnych skutków może przenosić odkształcenia wywołane skurczem.
Jak widać wyjść jest więcej niż jedno
