Czy to wystarczy na noże?
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
- Michal1987
- Posty: 187
- Rejestracja: 22 lip 2013, 23:31
- Lokalizacja: Katowice
Jak szukasz stali na kuchenniaka, która będzie mieć świetne właściwości (wysoka odrponość na ścieranie itd.) a przy tym nie zardzewieje to poszukaj nioloxu. Tania nie jest, przy hartowaniu musisz uważać coby nie popękał i się nie pomarszczył (ale to w zasadzie jak z każdym nożem- błędy w procesie produkcji= złom) no i porządnie odpuścić trza, bo niolox kruchy. Ale jak Ci wyjdzie z tego dobry nóż to Twoje wnuki będą go używać. 
Z innych stali to jak ktoś wspomniał resor- tani, wszędzie dostępny, a stal dobra. Po odpowiednim wykończeniu i prawidłowym dbaniu o nóż nie będzie rdzewiał.
Z innych stali to jak ktoś wspomniał resor- tani, wszędzie dostępny, a stal dobra. Po odpowiednim wykończeniu i prawidłowym dbaniu o nóż nie będzie rdzewiał.
A Ty robileś coś z tego nioloxu, co tak zachwalasz? Jak tego poprawnie nie obrobisz cieplnie, to nic ekstra nie uzyskasz. Bez żadnego doświadczenia tego nie zrobisz, śmiem twietdzić, że nie każdy zakład który ma profi sprzęt do obróbki cieplnej się tego podejmie.
Na poczatek żeby się wprawić i nie iść w koszty, trzeba brać jakąś typową stal z odzysku(łożysko, pilnik, grot młota hydraulicznego itp)
Na poczatek żeby się wprawić i nie iść w koszty, trzeba brać jakąś typową stal z odzysku(łożysko, pilnik, grot młota hydraulicznego itp)
Robiłeś, w domowych warunkach z oceną temp. na oko. Nóż de facto się złamał, nie będę kłamał, że nie (nie kuchenniak, a bushcraft), ale tylko dlatego, że odpuszczałem za krótko i w zbyt niskiej temperaturze. Zdarza się, w końcu człowiek się uczy całe życie. Ale dopóki go diabli nie wzięli rżnął wsio jak leci, wytrzymał nawet crash testy na gwoździach 6mm.
Nie wytrzymał natomiast batoningu w lesie...
Ale może i masz rację, że dla całkiem początkującego "zwykła" stal z odzysku będzie lepsza.
Ale może i masz rację, że dla całkiem początkującego "zwykła" stal z odzysku będzie lepsza.
Nie mówię, żeby nigdy nie brał tego nioloxu do ręki, ale zrobił to kiedyś świadomie i poprawnie.
Ja go na oczy nie widziałem, ale w nożowniczych kwestiach nie jestem zbyt mocny.
Wybrał bym którąś z popularnych tanich opcji, bo jak mi się kawał upali, nóż po hartowaniu pęknie, albo np. przy kuciu kształt odbiegnie od założeń, po prostu będzie mi szkoda tylko własnej pracy. Na takim towarze można się uczyć.
p.s. Ten niolox można kupić gdzieś w Polsce?
Ja go na oczy nie widziałem, ale w nożowniczych kwestiach nie jestem zbyt mocny.
Wybrał bym którąś z popularnych tanich opcji, bo jak mi się kawał upali, nóż po hartowaniu pęknie, albo np. przy kuciu kształt odbiegnie od założeń, po prostu będzie mi szkoda tylko własnej pracy. Na takim towarze można się uczyć.
p.s. Ten niolox można kupić gdzieś w Polsce?
Bo mogę, a stal jest dobra na kuchenniaki z uwagi na właściwości nierdzewne. Inna sprawa, że ten rodzaj stali powstał specjalnie na zapotrzebowanie rynku spożywczego.Dara pisze:To po cholere ludziom dupe zawracasz?
Mniejsza jednak o to, Wilku ma rację, że na początek to za dużo.
P.S.
Nie chcę wyjść na aroganta, bo jestem świeży na forum, ale uniosłeś się niepotrzebnie...
edit:
Nie potrafię teraz znaleźć żadnego konkretnego miejsca w PL gdzie można kupić niolox, ale dla zainteresowanych za zachodnią granicą:
http://www.schanz-shop.de/?go=artikel&ps=5&subid=20
Oznaczenie nioloxu na stronie to SB1 i jest tańszy niż był kiedy ja się zaopatrywałem w mały płaskownik.
Tak jako ciekawostka, gdyby komuś chodził po głowie zakup.
Ostatnio zmieniony 24 sty 2014, 11:48 przez Vanir, łącznie zmieniany 1 raz.
Mój koleżka w technikum miał super względy u wykładowcy technicznego zawodu ( jego wychowawca ), a miał je z racji tego, że nauczycielowi nawkręcał na temat hartowania stali w mutagenie, oczywiście przedstawił na to wywody naukowe, które sam pod stołem napisał. Panu nauczycielowi tak się temat spodobał, że zastrzegł uczniom iż ta odmiana hartowania na pewno będzie jednym z tematów przewodnich na egzaminach końcowych w ostatniej klasie. Nie trzeba się domyślać, że ów nauczyciel z racji łyknięcia takiego kitu był przez długi czas pośmiewiskiem wśród uczniów. Kończąc szkołę kolega uświadomił pana nauczyciela o co chodziło w tym wszystkim i nauczyciel w jednej chwili zaliczył na twarzy wszystkie kolory tęczy. Moim zdaniem pewnie się zdenerwował.
