No to zaczynamy..
: 21 lip 2017, 10:38
Ostatnio podczas mojej pierwszej próby kucia zrobiłem takie kleszcze. Pomimo, że teorii trochę zdążyłem już zjeść, a pręt zbrojeniowy nie jest wymagający do kucia, zrobienie ich nie było kwestią 5 minut dla mnie, a i dalekie są od doskonałości - delikatnie mówiąc. Jednocześnie podczas tych kilku godzin sporo się nauczyłem, sporo też pytań się narodziło, dlatego pewnie idealnie byłoby się spotkać z kimś doświadczonym i pooglądać go w pracy a i może nawet przy nim spróbować, bo pewnie kilka trików wypowiedzianych/pokazanych w kilka sekund pomogłyby oszczędzić godziny. Kuźnię stawiam w okolicach Międzylesia (pod Czechami), ale na co dzień jestem z Wrocławia - może znalazłby się ktoś kto mógłby pokazać to i owo? 
Moje spostrzeżenia i zagwozdki, to na przykład:
- na początku grzałem za nisko, jak przez przypadek zostawiłem stal na dłużej i świeciła jaśniej, kucie stało się sto razy przyjemniejsze,
- zacząłem bez projektu, niby wszystko miałem w głowie, ale jak potem kombinowałem z krzywiznami, to pręt kilka razy wyginałem w złą stronę i prostowałem; na drugi dzień jak sobie rozrysowałem co chcę uzyskać, dużo łatwiej szło się do celu,
- zrozumiałem budowę kleszczy po tym jak je znitowałem, bo te które zrobiłem nie chodzą najlepiej (płaskie kawałki na łączeniu nie są wystarczająco płaskie), a znów - wystarczyło trochę się bardziej przygotować, a nie robić na hurra
,
- po zagrzaniu materiału (paliłem w palenisku węglem drzewnym), dmuchawę na te chwile kucia się wyłącza, żeby nie tracić węgla?
- co się robi z węglem po skończeniu kucia (zalałem wodą i na drugi dzień co zostało wyrzuciłem)?
Tak czy inaczej radość z tego co powstało ogromna, to jest to!
Moje spostrzeżenia i zagwozdki, to na przykład:
- na początku grzałem za nisko, jak przez przypadek zostawiłem stal na dłużej i świeciła jaśniej, kucie stało się sto razy przyjemniejsze,
- zacząłem bez projektu, niby wszystko miałem w głowie, ale jak potem kombinowałem z krzywiznami, to pręt kilka razy wyginałem w złą stronę i prostowałem; na drugi dzień jak sobie rozrysowałem co chcę uzyskać, dużo łatwiej szło się do celu,
- zrozumiałem budowę kleszczy po tym jak je znitowałem, bo te które zrobiłem nie chodzą najlepiej (płaskie kawałki na łączeniu nie są wystarczająco płaskie), a znów - wystarczyło trochę się bardziej przygotować, a nie robić na hurra
- po zagrzaniu materiału (paliłem w palenisku węglem drzewnym), dmuchawę na te chwile kucia się wyłącza, żeby nie tracić węgla?
- co się robi z węglem po skończeniu kucia (zalałem wodą i na drugi dzień co zostało wyrzuciłem)?
Tak czy inaczej radość z tego co powstało ogromna, to jest to!