Pomysłów jak swoją działalność rozwijać jest masa ino na wszystko potrzeba czasu i funduszy...
Rumajsowe wybryki kowalskie
Moderatorzy: Nomad, BANAN, Marcin, Nikiel
Ha no na pewno była by to baaardzo przyjemna robota
Tylko nie tak łatwo się wstrzelić w taką klientele... Podziękować za dobre słowo
Pomysłów jak swoją działalność rozwijać jest masa ino na wszystko potrzeba czasu i funduszy...
Pomysłów jak swoją działalność rozwijać jest masa ino na wszystko potrzeba czasu i funduszy...
"Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Niby fundusze i potrzebne ale jestem przykładem na to, że nie mając złotówki można jakoś wystartować. Idzie to co prawda jak przysłowiowa krew z nosa bo po każdej drobnej robótce mały zakup drobnego narzędzia
..... Wstrzelić się można, jednak potrzeba sporo samozaparcie i czasu na bieganie po punktach, których właścicieli uznasz za potencjalnych klientów. Niejednokrotnie trza zostawić mały gratisik i skomplementować lokal oraz jego czarującą właścicielkę
, w sposób delikatny zasugerować drobne zmiany itd. Podstawa to strona internetowa dobrze wypozycjonowana, na początek lokalnie, a z czasem ogólnokrajowo. Niech co tysięczny odwiedzający pójdzie z tobą na współpracę, a będziesz w stanie utrzymać się z uprawiania pasji. 
Jacku dobrze gadasz
JA pomału działam i choć poza robotą w kuźni robię również inne rzeczy to jednak firma zarabia i problemów ni ma. Nie ma co siedzieć załamywać rąk i narzekać jak 90% naszego społeczeństwa, trzeba działać.
"Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Pamiętam jak nie mając auta, pierwsze wyroby woziłem dwukołowym wózkiem nawet po klika kilometrów, a połowa mojej wsi ( Mikołajki ) pokładała się ze śmiechu jednak nie zniechęcałem się ponieważ cel był wyznaczony i nie było czasu na siedzenie i załamywanie rąk, a tym bardziej nie było czasu na przejmowanie się idiotami. Piszę to z myślą o młodych chłopakach, którzy chcieli by zacząć przygodę z kowalstwem ale uważają, że blokuje ich brak środków. Mój początek to młotek, duża szlifierka kątowa i okrągły krążek z grubej blachy 4 cm na chyba 32, który służył za kowadło. Paleniska nie posiadałem, to po dziadku trzeba było wpierw wyreanimować aby ponownie zaczęło grzać. Kucie i gięcie na zimno rozwija wyobraźnię i czy się chce czy nie zmusza do myślenia bo bąbli na rękach przybywało. 
Dolabry wykute z wałka 40mm, w ostrza dogrzane coś lepszego 
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło"