Kolega pytał jak zrobić taką jak na zdjęciu. Założyłem, że chodziło mu o historyczny sposób. Drugi argument podał reset, niby taki mały kawałek nic nie zmienia ale jeśli nie kleisz drewna do trzpienia to jednak jest różnica.
Japończycy robią rękojeść z 2 kawałków drewna, dłutując rowek tak że po założeniu trzpień wchodzi na ścisk. Ja w swoim mieczy zrobiłem tak, że jak chce sciągnąc rękojeść z trzpienia musze miecz założyć w imadło i zaprzeć się nogą. Dobrze wydłutowany i dopasowany rowek daje efekt taki że rękojeśc nie pęknie + dużą satysfakcje z wykonanej roboty.
Tak dodam, że kolega zrobił rowek w swoim mieczu z luzem i byle jak, w czasie walki rękojęść strzeliła mu w ręce i pocharatało dłonie.
Zresztą zastanawia mnie zawsze, jak ktoś się zajmuje takimi rzeczami to dlaczego szuka drogi na skróty???
Z Prawa Murphy'ego: skrót to najdłuższa droga między punktem A i B.
Uważam że trzeba robić dobrze, solidnie i poznać warsztat. Jeśli wszystko będzię się robić na skróty żeby się nie narobić, to wyrób końcowy będzie marnej jakości, a wart będzie tyle samo.