Normalnie podczas gdy kuje sam, to używam sluchawek dousznych, podlaczonych do telefonu w kieszeni. Dodatkowo ograniczają one szkodliwe dla uszu dźwięki. Tylko ze gdy robi sie we dwóch to stwarza się taka mało elegancka sytuacja ze np mi leci muzyka a pomocnik zasuwa w zwykłych sluchawkach wygluszających.
Jak u was z tą kwestią?
Myślałem nad najzwyklejszym głosnikiem ale po jakims czasie uszy odpadną od dzwieku uderzeń.
Druga opcja to nadajnik bluetooth umożliwiający jednoczesne podłączenie kilku par słuchawek. (Drogawo wychodzi)
Moze macie jakieś mniej kosztowne rozwiązanie?