Z projektowaniem dzisiaj jest zabawnie
To że do końca nie ma szkół uczących rzemiosł metalowych, artystycznych w Polsce - to jedno, drugie - toto, że jeśli jeszcze jakieś szkoły funkcjonują, to kadra nauczycielska to raczej popłuczyny, byli absolwenci nie dość douczeni, lub po prostu osoby które trafiły do takich szkół przypadkiem - rzemieślników, którzy rozumieją po co jest projekt i umiejących taki projekt sporządzić znam niewielu
Przy projektowaniu należy zadać sobie podstawowe pytania - czym jest projekt i po co jest projekt, w jakim celu się ów projekt sporządza i kiedy jest on potrzebny, a kiedy można z niego zrezygnować
pokrótce - projekt jest zapisem graficznym, uproszczonym (rysunek 2D) - tego co ma powstać. Na projekt składają się rysunki techniczne, prezentacyjne, zestawienia materiałów, opis założeń / idei, kosztorys, specyfikacje i wymagania - z tego wynika, że projekt (jako opracowanie) - ma szerszy wymiar, niż zwykły rysunek z przedstawieniem jakiegoś przedmiotu (faktycznie taki rysunek jest tylko jedną ze składowych projektu)
Po cóż sporządzać projekt ? - ano robi się to z kilku powodów - primo, prezentuje się przedstawienie projektowanej rzeczy klientowi

- w domyśle klient to osoba która najczęściej za odpłatą nabywa pewien przedmiot, funkcjonujący póki co w sferze założeń, secundo projekt jest podstawą realizacji, tertio - służy kalkulacji kosztów, przyjęciu optymalnej technologii, quatro - utrzymuje "w ryzach" fantazje i daje poczucie panowania nad materią (dotyczy to etapu realizacji) itd.
Czy warto sporządzać projekt ? - moim zadaniem, prawie zawsze - no chyba, że rzecz wykonywana jest banalna i oczywista lub pomysłem jest "pójście na żywioł" i oczekiwanie niespodziewanych efektów twórczych w ramach eksperymentów
Proces projektowania - to proces kilkuetapowy. By zacząć projektować trzeba znać cel - tj. wiedzieć co chce się zaprojektować

- jeśli celem jest lampa, brama, krata czy cokolwiek innego, to ogranicza i precyzuje kierunek wyboru rozwiązań. w sumie ten etap jest dość prosty (choć z mojej praktyki zawodowej / projektowej - wielu klientów poległo w tym miejscu

). Dalej etap następuje etap poszukiwania idei, pomysłu, motywu przewodniego, nawiązań - najczęściej etap ten wiąże się mocno z aspektami techniczno-technologicznymi (np. własne ograniczenia sprzętowe lub wykonawcze) oraz walorami użytkowymi, konstrukcyjnymi (w końcu każdy przedmiot jest jakoś zbudowany). Faza ta jest fazą sprzężenia zwrotnego - różne pomysły, podlegają weryfikacji pod różnymi kątami, a wynik owego badania jest albo podstawą do rozwinięcia danego pomysłu lub jego zarzucenia

- po wstępnej fazie ideowej, często następuje konfrontacja z klientem - chodzi o wykluczenie kierunku estetycznego, który stoi w sprzeczności z wymaganiami / oczekiwaniami zamawiającego (dotyczy to również samego siebie, jeśli się robi coś dla siebie - ot takie banalne pytanie: - czy to jest ok ? czy to mi się podoba etc.). Etap ten można byłoby nazwać etapem poszukiwań i zapewne dla wielu osób jest najtrudniejszy - bo faktycznie w tym punkcie powstaje problem "wymyślenia czegoś z niczego - czyli z głowy"
Kolejne etapy - dot. rozwinięcia technicznego, optymalizacji, korekt itd., aż do punktu w którym następuje finalne zatwierdzenie całości są już momentami, prostymi by nie rzec mechanicznymi - choć, moim zdaniem czas poświęcony na optymalizację projektu pod kątem technicznym i ekonomicznym, jest przez wielu niedoceniany. Dlaczego ? - ano, dlatego że przedmiot o zbliżonym wyglądzie różniący się drobnostkami może różnić się w kosztach wykonania, czasie wykonania (bo np. trzeba czekać na jakieś specjalne profile lub je samemu wykonać) itd. - czasami drobna zmiana w projekcie potrafi wiele rzeczy ułatwić. Wielu doświadczonych rzemieślników ten etap przyjmuje intuicyjnie i wielu wypadkach jest ok, ale łatwo popaść w pułapkę i niepotrzebnie popaść w koszty. O mniej doświadczonych rzemieślnikach nie wspominam.
Zmiany i modyfikacje projektu. Zmiany projektu często pojawiają się w momencie kiedy następuje zmiana koncepcji lub założeń (względnie wytycznych) lub pojawiaj się jako wymuszona potrzeba oszczędności (koszt)
Dobry projekt (moim zdaniem) na podstawie paru lat projektowania - to taki w którym, redukcja zakresu, modyfikacja (poprzez odjęcie lub dodanie czegoś) nie rozwala ogólnej koncepcji projektu - tzn. projekt jest na tyle pojemny i elastyczny że przyjmuje zmiany nie burząc całości. Osiągnięcie tego punktu jest trudne i wymaga dużego doświadczenia i wiedzy.
Aspektów projektowych związanych z opisem, ideą czy wymaganiami - nie będę opisywał - bo nie jest to rozprawa - wspomnę tylko, że wielu przypadkach jest to pożądane lub wręcz obowiązkowe (zwłaszcza jeśli robi się projekt - którego samemu, nie będzie się realizowało)
Projekt, a znajomość rzemiosła
Czy trzeba znać rzemiosło, żeby coś dobrze zaprojektować ? - nie

- żeby zrobić dobry projekt nie trzeba być kowalem, czy innym rzemieślnikiem. To kontrowersyjne twierdzenie wymaga pewnego wyjaśnienia - otóż, projekt na pewnym etapie to idea, założenia, pomysł na coś, jak wyżej napisałem taki etap wymaga przejścia do kolejnego jakim jest weryfikacja i uszczegółowienie. Jeśli, ktoś zrobił koncepcję to taki projekt ma szansę stać się pełnoprawnym projektem, pod warunkiem, że zostanie przepracowany przez kogoś kto posiada odpowiednią wiedzę w dziedzinie rzemiosła.
Jak to działa ? - ano - ktoś dostarcza pomysł, jako szkic, opowiada o tym co jest przedmiotem i to jest bazą do sformułowania projektu. w takiej konwencji projekt dzieli się na dwie części (czysty kreacjonizm, design lub jak kto woli dizajn oraz projekt techniczno wykonawczy).
Oczywiście optymalną sytuacją jest, gdy projektant posiada wiedzę i umiejętności projektowe oraz wykonawcze - ale czasem stanowi to pułapkę twórczą (powtarzanie motywów, rozwiązań, przyzwyczajenie do danego stylu itd.)
Znajomość kompozycji, proporcji, zjawisk optycznych, perspektywy, historycznych uwarunkowań (historia sztuki), umiejętność rysowania (rysunek odręczny, wrażeniowy, techniczny), znajomość materiałów, asortymentu, sporządzenia modeli, matematyki itd. to tak naprawdę narzędzia projektanta. Im więcej aspektów potrafi się ująć, tym projekt jest pełniejszy, dojrzalszy i bardziej przemyślany.
Umiejętność budowy metafor, wielopłaszczyznowości, wywoływanie emocji, czy też przekraczanie odmateriałowania (coś jest np. ze stali, ale ma się wrażenie np. koronki, tkaniny, skóry itp. itd.) - to kolejny etap projektowania - wykraczającego poza zwykłe projektowanie
Później pozostaje już tylko projektowanie wyznaczające trędy, ideowe, ponadczasowe, wyłamujące się z opisu słownego. Poziom 2 i 3 są dostępne małej liczbie rzemieślników. Będąc na poziomie 3 w zasadzie człowiek staje się częścią historii rzemiosła, a jego prace są wzorcem do naśladowania, kształtują gust, są przedmiotem pożądania (w tym kolekcjonerskiego).
Z tego krótkiego rysu - wyłania się obraz, że projektowanie można prowadzić na różnych poziomach i w różnym rozwinięciu.
To co napisałem w skrócie o projektowaniu - jest istotne, aby zacząć rozmawiać o projektowaniu np. w kowalstwie.
Wystarczy wziąć - dowolną rzecz kowalską i pod powyższym kątem przeanalizować, aby wiedzieć gdzie i jak zakwalifikowywać daną pracę. Ten proces można oczywiście odwrócić - tzn. samemu sobie wyznać temat / zadanie i w oparciu o ścieżkę projektową zaprojektować coś od "zera"
Przykład - balustrada - np. w kamienicy końca XIX w (powiedzmy z lat 1890-1900), realizowana na terenie Wrocławia, kamienica ma charakter kamienicy czynszowej, jest w ewidencji zabytków, ale nie jest w rejestrze zabytków (ogromna różnica), położona np. w centrum, okolice rynku, inwestor prywatny, obiekt ma stać się biurowcem klasy A+
to powyższe to punkt wyjścia
tak naprawdę - powyższe dodatkowe informacje wyjaśniające ograniczają i zawężają pole działania. Determinują stylistykę (okres secesji, prawdopodobnie z wpływami niemieckimi, austro-węgierskimi lub czeskimi - wynika to z położenia geograficznego), musi nawiązywać do spójnego wystroju kamienicy i motywów typowo secesyjnych, skoro kamienica była czynszowa, to rozwiązania wychodziły spod sztancy, i raczej były powtarzalne, budynek podlega opiece konserwatorskiej ale nie ścisłej (nie jest zabytkiem) - w związku z tym, projekt może zawierać większą swobodę, często bez konsultacji z konserwatorem, ponieważ ma to być biurowiec (budynek użyteczności publicznej) to projektowana balustrada powinna spełniać wymagania obecnych przepisów (chyba że jest rekonstrukcja lub renowacją) w zakresie bezpieczeństwa użytkowania, ponieważ jest w klatce schodowej (najpewniej też ewakuacyjnej) więc winna spełniać walory ppoż.) ponieważ budynek ma być biurowcem wysokiej klasy rozwiązania powinny być estetyczne i efektowne (zwłaszcza jeśli przyjmuje się, że klatka taka będzie częścią wizerunkową), inwestor prywatny - raczej trzeba się nastawić na pewien reżim finansowy i potencjalne częste zmiany, zadanie z pewnością będzie terminowe.
na podstawie pierwszych wytycznych - to co napisałem powyżej - to tylko pokazanie - jakie można wyłuskać informacje, na podstawie kilku danych - które są podstawą przy projektowaniu
Oczywiście jest i może być, tych informacji więcej. (np.dodatkowe wymogi).
Zakreśliliśmy sobie pole projektowe (w/w informacje) - szukamy materiałów i inspiracji, katalogów i wzorników dawnych wyrobów (coś jak gazetki z Castoramy

), z tego całego morza informacji wyłuskujemy np. jeden / dwa motywy przewodnie (jakiś zawijas, detal) - zastanawiamy się czy chcemy podążać ścieżką historyczną, czy też chcemy nadać temu współczesny rys z nawiązaniami. Przygotowujemy dokładną inwentaryzację klatki schodowej (w trzech wymiarach - tj. rzuty i przekrój) - staramy się wpisać nasze rozwiązanie w zdefiniowany obszar geometryczny (wysokość i długość), przygotowujemy rysunki wstępne, konsultujemy, weryfikujemy założenia, dobieramy technologię (podziały montażowe, podziały wykonawcze) etc etc.
Jest wiele motywów charakterystycznych dla secesji (dlatego podałem to jako przykład) - podobnie jak wiele jest detali secesyjnych charakterystycznych dla danych "szkół" narodowych - inna secesja była we Francji, Niemczech, Anglii, Czechach, Austrii czy np. w Polsce
W podobnym duchu mogę przeprowadzić dowolny proces projektowy dla dowolnego przedmiotu - lampy, świecznika, żyrandola wieszaka bramy, itp. itd. - każdy winien pasować do danego miejsca - być z nim spójnym i korespondować z nim, lub przeciwnie, powinien stać w pewnej opozycji podkreślając przez kontrast że coś jest historycznie osadzone, lub przeciwnie jest retro wstawką w nowoczesnym otoczeniu
Na koniec jeszcze parę słów o technikach kowalskich w projektowaniu - tj. jak one wpływają na projektowanie i co z tego wynika.
Zacznijmy od tego, że funkcjonuje pojęcie kowalstwa klasycznego, opartego w tradycyjne techniki i połączenia, dalej kowalstwa współczesnego, które wspomaga się zdobyczami współczesnej techniki zachowując jednak rozumienie kowalskie, jest też ślusarstwo artystyczne (często nazywane kowalstwem z racji podbudowania estymy prefesji), jest też metaloplastyka która czerpie garściami z kowalstwa, choć ciężko przypisać ją jednoznacznie do kowalstwa klasycznego lub współczesnego, itd. Podziały można tworzyć - to co jest istotne - to zrozumienie w jakim obszarze rzemiosła się projektuje - to z kolei zdeterminuje tak wygląd jak i dobór środków , detali i rozwiązań.
Często błędem (wg mnie) jest określanie tego na samym końcu procesu projektowego - wówczas jest to spłycenie całej pracy projektowej, którą się wykonało po drodze. Dlaczego wybór stylu kowalskiego jest istotny ? - ano od samego początku daje albo obszary swobody, albo wprowadza ograniczenia techniczne. Zrozumienie jaki to ma wpływ na samym początku ogranicza liczbę pomyłek projektowych i "naiwności".
przykład - ławeczka - ktoś przyjął, że chciałby zrobić ławeczkę w duchu np. włoskiego baroku lub manieryzmu - poza trochę bezrozumnym odwzorowaniem ogólnego kształtu, problemem było "wypełnienie" np. oparcia - zatem pojawiają się różnej maści "esy floresy" kratki, szachownice itp. jako elementy wypełnienia - a że ławeczka ma być tania - to ten "przebogaty" wystrój należy na szybko połączyć spawaniem. Co daje takie myślenie ? - głupoty i wioskową naiwność - poza niezrozumieniem jaką formę przyjmowała ławeczka z XVII-XVIII wieku pojawiają się skróty technologiczne, nierzadko kuriozalne połączenia, sprzeczne i nielogiczne wstawki różnych detali - całość, dla kogoś nieznającego się na rzeczy może wyglądać "stylowo i na bogato" (dodatkowo maźnięte na czarno ze złoceniami) - jednak pokazanie takich "błędów projektowych" obnaża po całości nieudolność rzemieślnika. Oczywiście są ludzie zdolni, i część bierze tego typu rzeczy intuicyjnie - ale powiedzmy sobie - ma to niewiele wspólnego ze świadomym projektowaniem. Taka naiwność jest wyczuwalna.
Niestety - projektowanie (podobnie jak realizacja) - to proces. Proces który determinuje wiele, wręcz wszystko. Projektowanie, to studiowanie, uczenie się tego co było kiedyś, jak i dlaczego (co było przesłanką) takie a nie inne formy powstały, to poszukiwanie spójności z otoczeniem w którym dana rzecz ma później funkcjonować (dlatego ważna jest znajomość perspektywy, kompozycji i proporcji - perspektywa odpowiada za sposób postrzegania, za skróty, kompozycja determinuje powiązanie lub odcięcie od otoczenia (np. kompozycja otwarta, zamknięta), proporcje określają wzajemne relacje wymiarowe niezależne (!) od perspektywy.
Te podstawy odnoszą się do każdej wytwórczości - i są uniwersalne - dlatego nie ma znaczenia gdzie się je będzie stosować, ważne tylko żeby je rozumieć i z nich korzystać
(no i wyszedł mały elaborat) hehehe - ciekawe kto dotrwał do końca
