od kiedy interesuję się nożami, zastanawia mnie pewna rzecz. Co powoduje tą mistyczną ,,agresję cięcia" stali? Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś wytłumaczył, czemu tak się dzieje, a przy właściwościach stali w książkach czy gdzieś tam, jeszcze nie widziałem rubryczki ,,agresja cięcia".
Wydaje mi się, że to mit, który zrodził się ze stali szybkotnących - które są szybkotnące, bo używane są przy wysokich obrotach, np. tokarkach i nie rozhartowują się od ciepła bo są twarde dzięki węglikom, które powstają przy odpuszczaniu przez temperaturę podczas pracy właśnie (twardość wtórna to się nazywa czy coś w tym stylu) i nie ma to nic wspólnego z ,,agresją cięcia".
Mogło być też stąd, że węglówka podobno lepiej trzyma ostrość i przez dłuższy czas porządnie wchodzi w drewno.
Zawsze gdy ktoś np. na filmie, porównuje dwa RÓŻNE noże z dwóch różnych stali i mówią o agresji cięcia, to nie biorą pod uwagę tego, że to dwie różne konstrukcje...
Jeżeli to w ogóle ma jakieś znaczenie, to sądzę, że minimalne i tego nie czuć. Oczywiście mogę się mylić, ale na chłopski rozum, to rozmiar i kształt tego czym chcemy wejść w coś, ma większe znaczenie niż mikro struktura wewnętrzna tego czegoś
Specjalnie nie zadaję tego pytania np. na knivesach czy innym forum nożowym, survivalowym, albo grupie bushcraftowej na fb. Tam jest za dużo teoretyków, ludzi którzy wierzą w coś ,,bo ktoś tak powiedział" i chętnie łykają wszelkie marketingowe sztuczki i ,,fajne" rzeczy.
Co sądzicie na ten temat? Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, w jaki sposób mikro struktura wewnętrzna stali może mieć wpływ na ,,agresję cięcia"?
Jedyny sposób w który mogło by to na to wpływać, który przychodzi mi do głowy, to gdy np. mamy więcej węgla w stopie (tzn. stal ma niby większą agresję), daje się bardziej wypolerować, przez co zmniejsza się tarcie... Ale z drugiej strony, to bez sensu, bo w niewielu nożach się KT poleruje...